english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

3. Niedziela po Trójcy Świętej

     

 Materiały
liturgiczne

Materiały homiletyczne

Rok kościelny   w życiu ewangelika 

 

 

 

 

     

ŻYCIE W ŚWIATŁOŚCI - Kazanie na 3. Niedzielę po Trójcy Św. - 2 lipca 2006 r. 
  
A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. 6 Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. 7 Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. 8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. 9 Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. 10 Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego. 1. Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. 2 On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata. 3 A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. 4 Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. 5 Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. 6 Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował. 
 

1 List św. Jana 1,5-2,6

 

ks. Waldemar Szczugieł"A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie".

  

Niech te słowa apostoła Jakuba będą wprowadzeniem do rozważania dzisiejszego tekstu. Jan bowiem pisząc wówczas przede wszystkim do ludzi, którzy dali się wciągnąć w fałszywe nauki gnostyków, przypomina im prawdziwe zwiastowanie, które pochodzi od Boga.

  
To prawdziwe zwiastowanie zwraca szczególną uwagę na jedność pomiędzy przekonaniami, a życiem codziennym. Nie można bowiem z jednej strony uznawać za prawdę słów Ewangelii, a z drugiej żyć jakby poza jej zasięgiem. Kto tak czyni, oszukuje samego siebie.

 

Duch Boży za pośrednictwem apostoła Jana kieruje dziś do nas zwiastowanie mówiące: "Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności”.
  

Jan stosuje tu język właściwy swoim czasom, nasycając go jednak nową treścią. Pojęcie światła jako synonimu boskości można odnaleźć w wielu religiach. Kto mówi ”światło”, myśli: „ciepło, radość, życie, piękno, bezpieczeństwo”. Noc, ciemność są od prapoczątków ludzkości kojarzone z niebezpieczeństwem, trwogą, królestwem złych mocy. Ale także ciemność oznacza życie nie znające Chrystusa. Ciemność jest synonimem chaosu życia bez Boga.
 

Właściwością światła jest ujawnianie, oświetlanie rzeczy i istoty, ukazywanie ich takimi, jakimi są naprawdę. Słowo Boga to światłość, która oświeca każdego człowieka. Pozwala mu zobaczyć świat, rzeczy i wreszcie samego siebie takimi, jakimi są w istocie.

  
No właśnie i do tego poważnego spojrzenia na siebie samego chcę Was dziś na podstawie słów apostoła Jana zachęcić.
  
Każdy z nas wychodząc z domu ubiera się. Ubiera się odpowiednio do okazji - inaczej do pracy, inaczej na spacer, a jeszcze inaczej do teatru. Zważcie, jak bardzo dbamy o swój image. Nie chodzi tu tylko fryzurę czy makijaż. Podobnie ma się sprawa z naszym wyglądem moralnym. Cały czas kryjemy się za różnymi maskami. Gotowi jesteśmy wiele uczynić, aby uznano nas za porządnych, uczciwych i pobożnych ludzi.

 
Zatem powstaje pytanie co oznacza owo „chodzenie w ciemności”, albo czym jest „chodzenie w światłości”? Jakie kryteria pozwalają ocenić, czy „chodzimy w światłości” i „czynimy prawdę”?

 

Chodzi o nasze wewnętrzne odniesienie do Boga i bliźnich, które znajduje odzwierciedlenie w sposobie myślenia, słowach i działaniu. Ono właśnie prowadzi do społeczności z sobą oraz pokoju z Bogiem. Kiedy mówimy, że z Nim społeczność mamy, a jednocześnie chodzimy w ciemności, to jest to próżna maska pobożności – obłuda prowadząca tylko do oddzielenia od ludzi i zguby wobec Boga.

    
Czy istnieje inna droga?
  

Tak! Chodzenie w światłości prowadzi do społeczności z ludźmi, zbliża nas do siebie, jesteśmy gotowi nieść sobie wzajemnie bezinteresowną pomoc, troszczyć się o siebie – po prostu wzajemnie się miłować.

  

   

Ale nie tylko – pokój mamy z Bogiem – nie dlatego, że naraz stajemy się święci – bo nadal grzeszymy – lecz zbliżając się do Jezusa, Jego światłości łatwiej dostrzegamy rysy w naszym postępowaniu i charakterze.

 

Łatwiej dochodzi do przyznania się do winy, do jej wyznania, pragnienia porzucenia – a co za tym idzie krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Człowiek w poplamionym ubraniu trzyma się cienia, aby jego plamy tak bardzo nie rzucały się w oczy. Jednakże w pewnym momencie jego wzrok tak się przyzwyczaja do mroku, że sam przestaje je zauważać i przestają mu one przeszkadzać. Prowadzi go to do złudnego przekonania, że jego ubranie jest czyste.
Tak jest właśnie z nami, gdy chodzimy w ciemności. Wówczas żyjemy w błogim przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku - przecież nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, żadnej afery nie mam na sumieniu, a to nieporozumienie w sprawie nie odśnieżonego chodnika? A, to była wina sąsiada.
 

Takie błogie samozadowolenie jest skutkiem chodzenia w ciemności – praktycznie oznacza zaś, że szerokim łukiem omijamy nabożeństwa lub jeśli już jesteśmy to raczej ciałem niż duchem. Biblię mamy co prawda pod ręką, ale szczelnie zamkniętą i często bardzo już zakurzoną. O modlitwie przypominamy siebie, tylko wówczas, gdy jesteśmy mocno przerażeni. Unikamy jak ognia ludzi wskazujących swoim życiem i słowem na Bożą obecność w tym świecie, albo też trzymamy się z dala od tego tematu, gdy już do takiego spotkania dojdzie.

    

  
Apostoł Jan mówi nam dziś jasno: żyjesz w ułudzie, okłamujesz samego siebie. Masz dobre mniemanie o sobie, ale ono jest kłamstwem i piekło ci zgotuje – już tu i teraz prowadząc do wyobcowania, odłączenia od społeczności z ludźmi i z Bogiem, a później do wiecznego oddalenia od Boga.
 

Czy to właśnie ja? Czy to mnie także tyczy? Przerażające?
 

Tak, rzeczywiście, ale ta diagnoza nie musi doprowadzić cię do rozpaczy i rezygnacji.
 

Jan bowiem pisze dalej: Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze. Jak to się jednak stać może, abym przeszedł z ciemności do światłości, aby moje dalsze życie było prawdziwym chodzeniem z Chrystusem?

  
Pierwszym krokiem we właściwym kierunku będzie przyjęcie Bożej prawdy o sobie: „Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”. Wszyscy, a więc także i ja.
Być może, gdy porównuję się z innymi ludźmi widzę siebie w korzystnym świetle, ale przecież dla chrześcijanina probierzem nie jest drugi grzesznik, lecz nasz Pan Jezus Chrystus. On jest przykładem do naśladowania, za Nim zdecydowaliśmy się iść przyznając się do Niego w dniu konfirmacji.

 

Drugim krokiem jest wyznanie winy, spowiedź. Możemy je zanieść Bogu w modlitwie i powiedzieć: „Panie, tak mi przykro, przebacz mi dla Jezusa Chrystusa moją niewierność, samozadowolenie i życie w kłamstwie, pragnę bowiem odtąd żyć w Twojej światłości.” I Bóg nam przebaczy.
 

Czasem jednak mimo tego wyznania przed Bogiem nie mamy w sercach pokoju. Tu pomóc może rozmowa z drugim człowiekiem.

 

Apostoł Jan w całym tekście zwraca nam uwagę na dwutorowość życia człowieka. Jak krzyż składa się z dwóch belek, tak człowiek żyje na skrzyżowaniu dwóch kierunków. Ważny jest nasz stosunek do Boga i Boże odpuszczenie grzechów wyjednane nam przez Jezusa Chrystusa. Istotna jest jednak także społeczność z innymi ludźmi.
 

Dlatego kiedy wzywamy do wyznania grzechów niech nie umyka naszej uwadze także prośba o przebaczenie skierowana do naszych bliźnich, do tych, z którymi nie jesteśmy pojednani.

    

  

Sprawa nawiązania na nowo zdrowego kontaktu z Bogiem nie może rozgrywać się wyłącznie w naszych sercach, gdzieś głęboko ukryta przed spojrzeniami z zewnątrz.

 

Droga poszukiwania pokoju z Bogiem nie może być drogą samotną. W wielu rodzinach do dziś kultywuje się stary zwyczaj, iż przed przystąpieniem do spowiedzi i Komunii Świętej, jeszcze przed wyjściem z domu, przepraszają i proszą się wzajemnie o wybaczenie małżonkowie, dzieci w stosunku do rodziców, rodzice do dzieci. To pojednanie jest jakby pierwszym etapem na naszej nowej drodze, na której wzmacniana jest społeczność między nami, a także społeczność z Bogiem.
Drodzy niechaj to apostolskie wezwanie stanie się dla Was zarzewiem nowego życia. Kto bowiem zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował. Amen.
     
ks. Waldemar Szczugieł, Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Wałbrzychu