english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

4. Niedziela po Wielkanocy

 

     

 Materiały
liturgiczne

Materiały homiletyczne

Rok kościelny   w życiu ewangelika 

 

Kazanie na 4. Niedzielę po Wielkanocy - Cantate

  

A gdy im wiele razów zadali, wrzucili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, aby ich bacznie strzegł. Ten, otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu, a nogi ich zakuł w dyby. A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga.

 
Dzieje Apostolskie 16, 23-25

 

   
Kiedy sięgniemy do przewodnika po roku kościelnym, czyli „Z Biblią na co dzień”, niedziela dzisiejsza, czwarta po Wielkanocy nosi łacińską nazwę - Cantate to znaczy śpiewajcie. Podobne wezwanie słychać w introicie niedzieli dzisiejszej: „Śpiewajcie Panu pieśń nowa, bo cuda uczynił (PS 98,1). Pieśni - jak podaje encyklopedia - to najstarszy i najbardziej powszechny gatunek poezji lirycznej, związany genetycznie z muzyką”. Idąc za tą definicją możemy powiedzieć, że pieśń jest ściśle związana z życiem ludzkim.
 
Możemy zauważyć, że w takich chwilach, kiedy dzieje się coś szczególnego w naszym życiu, a nadmiar uczuć rozsadza nasze piersi, wtedy te emocje uwidaczniamy na zewnątrz przez śpiew. Śpiewamy, kiedy radość nas ogarnia, kiedy wszystko wokół nas jakby słońcem promienieje. Śpiewamy, kiedy żałość nas dopadnie i ból serce ściska. Wtedy ukojenia i pocieszenia szukamy w pieśni.
 
Patrząc na historię naszego kościoła możemy stwierdzić jednoznacznie, że po żywym Słowie Bożym największą bronią, ostoją i siłą gruntującą wiarę była pieśń religijna, dzięki niej nasi dziadowie oparli się kontrreformacji, dzięki pieśni przetrwała niejedna kultura. Pieśni religijne przyczyniały się do rozbudzania i umacniania religijnego życia.
 
Czytając Stary Testament zauważymy, że lud izraelski również śpiewał pieśni na cześć i chwałę Boga. Były to najczęściej Psalmy, które są integralną częścią Biblii. Jezus takie śpiewał ze swoimi uczniami pieśni religijne i Psalmy.
 
Historię biblijna z Dziejów Apostolskich, której fragment jest podstawą naszego dzisiejszego rozmyślania - dobrze znamy. Apostoł Paweł wraz z Sylasem oskarżeni przez Żydów wobec władz miasta Filippi, zostają pośpiesznie ubiczowani i wtrąceni do lochu. W nocy ma miejsce trzęsienie ziemi. Dyby i drzwi więzienia same się otwierają, a stróż więzienny chce popełnić samobójstwo, gdyż zgodnie z prawem rzymskim, kiedy więzień ucieknie, jego wyrok był wykonywany, na tym który miał go pilnować.
 

 
Naszą najczęstszą i uważaną za naturalną reakcję na pogorszenie się losu jest skarga i narzekanie, wyrażające nasz żal po utracie życiowego powodzenia oraz ból z powodu cierpienia, który zgotował nam zły los. Spójrzmy zatem na główną postać tej historii - Apostola Pawła. Chłosta, uwięzienie, na dodatek zakucie w dyby były zapewne wystarczającym powodem, aby uskarżać się na swój zły los. Jednak współwięźniowie Pawła i Sylasa zamiast skarg usłyszeli żarliwą modlitwę, zamiast narzekań - śpiew pochwalny na cześć Boga. Paweł i Sylas śpiewali mimo, że była północ.
 
W postawie Pawła i Sylasa jest coś naprawdę wielkiego, jest umiłowanie Jezusa Chrystusa i Jego sprawy, jest gotowość do całkowitego poświęcenia się. Taka postawa w początkowym okresie chrześcijaństwa nie stanowiła jakiegoś wyjątku, była wręcz regułą. Chrześcijaninowi można było wiele odebrać, nie można mu było jednak odebrać Boga, ani umiłowania i obecności Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Prawdą jest, że gdzie jest Bóg, tam jest wolność, nawet w więzieniu, a tam gdzie jest Chrystus, jest promieniste światło, nawet o północy w najciemniejszą noc. Cierpienie, zły los nie tylko nie oddalały chrześcijan od Zbawiciela, ale jeszcze bardziej zbliżały do Niego. Dzięki pieśni potrafili zachować radość i pogodę ducha nawet w największym ucisku i upokorzeniu w czasie prześladowań. Znajdowali radość nawet tam, gdzie my widzimy często tylko powód do skargi i narzekań.
 
Patrząc dalej na apostoła Pawła widzimy coś niezwykłego. Paweł z radością otwiera drzwi zbawienia przed człowiekiem, który zaryglował za nim drzwi więzienia i założył ciężkie dyby.
 
Wiemy, że Paweł i Sylas śpiewali w nocy pieśni na cześć Pana. O północy powstaje trzęsienie ziemi i otwierają się wszystkie drzwi więzienia, a wśród tych niezwykłych wydarzeń, następujących szybko po sobie, rozlega się głos strażnika więziennego, poganina: "Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony?” W jaki sposób doszedł do tego pytania? Jak poganin, który zapewne poprzedniego dnia składał ofiarę przed ołtarzem cesarza, mógł w ciągu jednego dnia i jednej nocy bez żadnego przygotowania przeżyć tak wielką przemianę, że postawił pytanie: „Co mam czynić, abym byt zbawiony?" Przecież jeszcze nie znał Boga, nie miał też pojęcia o Ewangelii o Jezusie Chrystusie i jego dziele zbawienia. Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, musimy zwrócić uwagę na to, co się przedtem zdarzyło. Stróż więzienia, wstrząśnięty tym, co się stało, chciał popełnić samobójstwo. Był przekonany, że straci godność urzędnika rzymskiego oraz stanowisko i zostanie skazany na śmierć. Czytamy: „A gdy się przebudził stróż więzienny i ujrzał otwarte drzwi więzienia, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, ze więźniowie uciekli". Wtedy Paweł powstrzymał go, oświadczając, że wszyscy są nadal w celi. Często się zdarza, że osoby, którym - mówiąc obrazowo - śmierć zajrzała w oczy, mieniają swoje spojrzenie i pogląd na życie i stają się innymi ludźmi. W ciężkiej szkole życia człowiek może w jednej godzinie nauczyć się więcej niż w ciągu wielu lat.
 
Mamy to bardzo pięknie opisane w bajce Karola Dickensa Opowieść wigilijna”: W wigilijny wieczór, kiedy cały Londyn oczekuje z radością świąt Bożego Narodzenia, jeden tylko gburowaty, zgryźliwy i nieludzko skąpy bankier Scrooge pozostaje nieczuły na świąteczną atmosferę nadziei i w samotności oddaje się swojemu ulubionemu zajęciu - liczeniu pieniędzy. Jest jednak ktoś, kto o nim pamięta i nawiedza go w tą szczególną noc - to duch jego zmarłego wspólnika. Ma on dla Scroogea pewną wiadomość... Wydarzenia tej nocy zmieniają Scroogea całkowicie. Pada tam również pytanie: Co mam czynić?

Apostoł Paweł na to pytanie daje prostą odpowiedź, nie stawia żadnych wcześniejszych warunków, tylko tu i teraz: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i dom twój”. Spójrzmy na stróża więziennego, jak pod wpływem wiary zmieniło się jego postępowanie. Z chwilą nawrócenia do Jezusa Chrystusa od razu obmył rany na plecach więźniów i podał im posiłek. Jego chrześcijaństwo i wiara uzewnętrzniła się w akcie praktycznej dobroci. Chrześcijanin, który nie jest dobrym i miłosiernym człowiekiem, nie jest prawdziwym chrześcijaninem. Tylko zmiana postępowania jest prawdziwym dowodem zmiany serca. Bez tego dowodu wszelkie deklaracje o nawróceniu są tylko pustymi frazesami.

Zwróćmy uwagę, że zatracamy owe cechy chrześcijańskiej wiary. Zapominamy o tym, aby wielbić naszego Pana w dniu niedoli. Pogrążamy się w smutku, płaczu, narzekaniach. A przecież nic to nie pomoże. Pomoc może modlitwa i śpiew na cześć Boga i Zbawiciela. Patrząc na życie niejednej parafii to nawrócenia i wstąpienia do naszej społeczności ewangelickiej miały miejsce dlatego, że ludzie którzy się dołączyli do naszego Kościoła, widzieli nasze postępowanie, słyszeli nasze modlitwy i pieśni.

Niedziela Cantate przypomina nam o tym, abyśmy nie zapominali o modlitwie i śpiewaniu pieśni religijnych, bo w tym tkwi nasza siła w czasie wszelkiej niedoli. Amen.
 
ks. Cezary Jordan, Proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Zduńskiej Woli