english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Przedostatnia Niedziela Roku Kościelnego - 13.11.2005

Przed wiekuistym trybunałem!

„Potem powiedział jeszcze do uczniów: Był pewien bogaty człowiek, który miał zarządcę, a tego oskarżono przed nim, że trwoni jego majętność. l przywoławszy go, rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego szafarstwa, albowiem już nie będziesz mógł nadal zarządzać. I rzeki zarządca do siebie samego: Cóż pocznę, skoro pan mój odbiera mi szafarstwo? Nie mam sił, aby kopać, a żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, aby mnie przyjęli do domów swoich, gdy zostanę usunięty z szafarstwa. I wezwał dłużników swego pana, każdego z osobna i rzeki do pierwszego: Ile winieneś panu memu? A ten odrzekł: Sto baryłek oliwy. Rzekł mu, więc: Weź zapis swój, siądź i szybko napisz pięćdziesiąt. Potem rzekł do drugiego: A ty ile winieneś? A ten odrzekł: Sto korców pszenicy. Rzekł mu: Weź zapis swój i napisz osiemdziesiąt. I pochwalił pan nieuczciwego zarządcę, że przebiegle postąpił, bo synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości.”
Ewangelia Łukasza 16,1-8




Zbliżamy się do końca roku kościelnego 2005, przeżywając dzisiaj przedostatnią jego niedzielę. Trzy tygodnie tego okresu wyraźnie mówią i podkreślają istotę i znaczenie Królestwa Bożego. Wszystkie teksty biblijne, które czytamy w domach czy w kościołach mówią obecnie o przemijaniu. Rzeczywiście, wszystko przemija, tak jak mówi starożytny mędrzec „panta rei” - „wszystko płynie”. Ale Bóg w swoim nieprzemijającym Słowie poprzez proroka mówi: ”Słowo Boga naszego trwa na wieki”. To nieprzemijające Słowo objawione zostało nam w Jezusie Chrystusie. On to właśnie powierzył nam tu na ziemi w szafarstwo wiele darów, z których gdy staniemy przed Nim twarzą w twarz, będziemy musieli się rozliczyć. O tym rozliczeniu mówi Pan Jezus w dzisiejszym ewangelicznym podobieństwie.

Historia zarządcy dóbr doczesnych jest obrazem naszej przyszłości. Jej bohaterem, główną osobą, jest przedstawiciel majątku jakiegoś pana. Nie należał on do ludzi uczciwych, przeciwnie - był wyraźnym oszustem. Takie postępowanie doprowadziło go do poważnych problemów. Czasy nam współczesne aż za nadto dostarczają nam podobnych przykładów. Co więc czyni ten człowiek? Ucieka się do kolejnych oszustw. Przeprowadza nową transakcję, która w późniejszym czasie zapewni mu dostatnie życie. I do tego miejsca historia ta jest bardzo zrozumiała. Trudność zaczyna się w momencie, gdy dowiadujemy się o reakcji właściciela w stosunku do całej tej sprawy. Każdy inny właściciel oddał by sprawę do prokuratora, do sądu. A co czyni ten właściciel? On, gdy dowiedział się o postępku zarządcy, chwali go, zamiast zganić i potępić jego postępowanie. A Pan Jezus tak komentuje to wydarzenie:„ Synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości”.
Zapytamy ze zdziwieniem: Co chce nam Pan Jezus, nasz niedościgniony wzór i Nauczyciel, powiedzieć w tych słowach?

Powiedzmy najpierw wyraźnie to, czego w tym podobieństwie na pewno nie ma. Nikt z nas nie ma chyba wątpliwości, że Pan Jezus nie zamierzał nikogo zachęcać do naśladowanie niegodziwych czynów zarządcy. W opowiadaniu nie ma żadnej wzmianki o tym, żebyśmy brali wzór z oszustw popełnionych przez tego człowieka. Jezus nie mówi: Trwońcie i wy majętności, a gdy trzeba będzie się rozliczyć i stanąć przed sądem lub trybunałem, ratujcie przebiegle swoją skórę nowymi oszustwami. Wszyscy, którzy znamy naukę naszego Pana, jej wysokie wymagania moralne i etyczne, wiemy, że tego rodzaju przypuszczenia w ogóle nie wchodzą w grę.

Po bliższym zagłębieniu się w historię o nieuczciwym zarządcy, powinny więc nasunąć się nam zupełnie inne zamysły i podsumowania - czerpiące z Bożej mądrości, a nie z ludzkiej. Jakże dobrze znał Pan Jezus człowieka i życie. Nieraz zaliczano Go do marzycieli, nieraz uważano za zwiastuna jakichś idealistycznych i nierealnych prawd, które z powszednim życiem niewiele mają wspólnego. Jednakże nasze podobieństwo, jak i wiele innych podobieństw i uwag wygłoszonych przez Chrystusa, przeczą temu. Bowiem Pan Jezus widział w ostrym świetle słabości i grzeszne skłonności człowieka, a także jego skomplikowaną naturę. Wiedział, do czego człowiek jest zdolny, a także nie miał w odniesieniu do człowieka złudzeń. Gdy jednak obserwował człowieka i jego postępowanie, można by powiedzieć, że zadziwiały Jezusa ludzka pomysłowość, spryt i gorliwość w niektórych sprawach tego świata. Bo istotnie wielu ludzi jest niezmordowanych i niewyczerpanych w pomysłach, które mają na celu zdobycie bogactwa i zapewnienie sobie dostatniego życia. Tak było i jest do dnia dzisiejszego. Czy nie wprawiają nas nieraz w zdumienie doniesienia prasowe, telewizyjne i radiowe o różnych ludziach, którzy na wszelkie sposoby dążą do bogacenia się bez pracy? Do urządzania sobie wygodnego i dostatniego życia bez żadnego wysiłku? Ludzie bywają w tym względzie tak „obrotni” i pomysłowi, że i nas niekiedy mimo woli bierze podziw. Czego to człowiek nie potrafi wymyślić i wykombinować. Jakże potrafi być zapobiegliwy i gorliwy w swoich słabościach i oszustwach, w swojej nieuczciwości i nielojalności względem innych ludzi. A ujmując to w jednym słowie: jakże człowiek potrafi być zapobiegliwy w swoich grzechach.

I oto widzimy, że gdy ów pan z podobieństwa dowiaduje się o sprycie i przebiegłości zarządcy, oniemiał, zdumiał się i zamiast wybuchnąć gniewem, zamiast krzyknąć i huknąć wzburzeniem – spojrzał na niego z podziwem. Pomyślał: Co za pomysł! Co za zapobiegliwość i zaradność?!

Niestety, takich jak ten nieuczciwy zarządca nazywa Pan Jezus w tym podobieństwie „synami tego świata”. Są to ludzie, którzy oddali swój rozum i serce wyłączenie sprawom doczesnego i materialnego świata i nie uznają żadnych zasad moralnych, ani świętości, ani też nie mają żadnych hamulców, które mogłyby ich powstrzymać od czynienia złego. Jedynym ich celem jest zdobywanie dla siebie jak największej ilości dóbr doczesnych i bogactw. Wszelkie sposoby i środki, które prowadzą ich do tego celu, są według nich dobre. Jednakże Jezus wiedział, że tak postępują grzesznicy, że taka droga prowadzi do zguby, a nie do Królestwa Bożego, ale jedno im przyznaje, że są ludźmi gorliwymi w swoim rodzaju, że są oddani całym sercem swojej sprawie, że nie zaniedbują niczego, byle się utrzymać na powierzchni życia. W swoich grzechach są przebiegli i gorliwi. Nasz nieuczciwy zarządca również postąpił przebiegle w swoim rodzaju. Ale czy można oczekiwać czegoś innego od człowieka, który za jedyną wartość uznaje pieniądz i dobra doczesne? Który nie uznaje żadnych ludzkich ani świętych ideałów, żadnych zasad moralnych ani religijnych? Czy można się spodziewać czegoś innego po człowieku, który nie myśli ani o swojej duszy, ani o śmierci, ani o Bogu, lecz sądzi, że nikt nie zapyta go o rozliczenie z jego postępowania?

Jeżeli ktoś zamyka swoje życie w granicach, które wyznaczają narodziny i grób, a potem koniec, jeżeli ktoś mniema, że jest wyłączenie synem tego świata, który dla niego kończy się w grobie, jeżeli nie jest odpowiedzialny za swoje życie przed Bogiem, to nieuczciwi zarządcy jak i ten z naszej przypowieści mają słuszność, że są przebiegli w swoim postępowaniu.
Jeżeli jednak my – chrześcijanie - nie uznajemy takiego światopoglądu, wierząc, że Bóg patrzy na nasze postępowanie, że musimy być odpowiedzialny za nasze czyny przed Bogiem, bo kiedyś przed Jego trybunałem staniemy, wówczas mimo podziwu dla przebiegłości nieuczciwych zarządców trzeba nam zawołać: Ja nie toleruję nieuczciwości, ja nie toleruję oszustw i kłamstw, ponieważ mam świadomość, że będę musiał z nich wszystkich kiedyś się rozliczyć przed samym Bogiem. W świetle dzisiejszej Ewangelii wszystko zależy od tego, za kogo będziemy siebie uważali, czy wyłącznie „za synów tego świata”, czy też za syna, który jest jego przeciwstawieniem, za „syna światłości”.

Zapytacie: Gdzie jest nasze miejsce jako chrześcijan? Nie ulega żadnej wątpliwości, że wyznawcy Chrystusa są i powinni być „synami światłości”. Jeżeli zaś tak jest, czy nie powinniśmy takiej samej gorliwości, pomysłowości i zapobiegliwości, jak owi nieuczciwi zarządcy wykazywać w działaniu względem Boga? Tutaj dochodzimy do centralnego i najważniejszego punktu naszego dzisiejszego zwiastowania. Pan Jezus powiada: „Synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości”. Pochwała nieuczciwego zarządcy nie jest zatem pochwałą jego oszustw, lecz pochwałą jego gorliwości jaką posiada w stosunku do rzeczy, które czyni. Dlatego niechaj pochwała ta będzie wezwaniem dla nas, dla „Synów światłości”, a równocześnie upomnieniem i naganą. W sprawach tego świata – chce powiedzieć nam Jezus – synowie świata są o wiele gorliwsi i bardziej zapobiegliwi od synów światłości, którzy powinni z takim samym zaangażowaniem żyć na chwałę Bogu. Bo ileż to sił i energii chrześcijanin poświęca sprawom tego świata? Czy również tyle ofiaruje sprawom swojej duszy, jej bogacenia się i duchowego wzrostu? Czy nie bywają w tym, względzie synowie światłości, czy nie bywamy w tym względzie - my chrześcijanie, żyjący dzisiaj - nieraz straszliwie leniwi, niedbali i niezaradni? Czy nie przewyższają nas synowie tego świata w swojej zapobiegliwości i wierności swoim zasadom? Tymczasem dzisiejsza Ewangelia zwiastuje nam, że powinno być inaczej. Bowiem o ile wyższy i wspanialszy cel życia mają chrześcijanie. Powinni zatem oni gorliwiej niż ktokolwiek inny zapobiegać o duchowy rozwój swojego serca, o dojrzałość duchową, o piękniejsze człowieczeństwo, o wyższy poziom życia moralnego, o codzienne praktykowanie uczciwości i rzetelności, o to, by świecić drugim dobrym przykładem. Tyle przecież jest przed każdym z nas możliwości rozwoju, sposobności do diakonijnego praktykowania miłości, sprawiedliwości, pokory. Jako synowie światłości powinniśmy dawać otoczeniu przekonujące świadectwo naszej wiary w Jezusa Chrystusa. Bo chodzi tu przecież o wielkie rzeczy, o najwyższe wartości. I wiele w tym względzie mamy sposobności ujawnienia naszej chrześcijańskiej gorliwości. Pytanie tylko: Czy należycie ją wykorzystujemy?

Pan Jezus stwierdza, że nas, synów światłości przewyższają swoją gorliwością synowie tego świata. Oni w złym są gorliwsi niż my w dobrym. Ich gorliwość w oszustwach, fałszywości i zakłamaniu przewyższa naszą gorliwość w uczciwości i rzetelności, ich oddanie się złej sprawie jest większe niż nasze oddanie dobrej. Oni ciałem i duszą dążą do zaplanowanego celu, gdy my nieraz tylko połowę duszy i serca oddajemy Bogu i sprawie zbawienia. Nasz Nauczyciel z Nazaretu chce nam dać do zrozumienia, pokazać, ile życie bez wartości wymaga trudu i ryzyka. Zatem czemu i my nie zadajemy sobie tyle trudu, aby osiągnąć wieczny cel?
Jako naśladowcy Chrystusa powinniśmy wykorzystać każdą sposobność, aby nawet to, co tymczasowe, doczesne i przemijające, służyło sprawie naszego zbawienia i zdobywaniu wiecznych celów. To jest zadanie, które z Pisma Świętego u końca roku kościelnego powinniśmy odczytać. To jest zadanie warte wysiłku prowadzącego do wieczności. To jest najwspanialszy program etyczno-moralny na całe chrześcijańskie życie: złe zmieniać w dobre, podłość zmieniać w szlachetność, krzywdę w przebaczenie. Oto to wezwanie skierowane dzisiaj do nas. Tego rodzaju program zawarł Jezus w swoim podobieństwie o nieuczciwym zarządcy. Zmobilizujmy, więc swoje siły, aby to zadanie wykonać należycie. Bądźmy „synami światłości” dla współczesnego świata, bo takiej światłości opartej o Boże prawa etyczne, współczesny nam świat potrzebuje! AMEN.


ks. Daniel Ferek, Giżycko