1. Niedziela po Epifanii

Materiały liturgiczno-homiletyczne

   

Kazanie na I Niedzielę po Epifanii - 7 stycznia 2007 r.
  
„Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Za mną idzie mąż, który był przede mną, bo pierwej był niż ja. I ja go nie znałem; lecz dlatego przyszedłem, chrzcząc wodą, aby był objawiony Izraelowi. Jan świadczył też, mówiąc: Widziałem Ducha, zstępującego z nieba jakby gołębica; i spoczął na nim. I ja go nie znałem; lecz Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, rzekł do mnie: Ujrzysz tego, na którego Duch zstępuje i na nim spocznie, Ten chrzci Duchem Świętym. A ja widziałem to i złożyłem świadectwo, że ten jest Synem Bożym.”

 

Ewangelia Jana 1, 29-34

  
Nieść świadectwo o Jezusie Synu Bożym
 
I niedziela po Epifanii nazwana jest niedzielą Chrztu Pańskiego. Teksty biblijne i tematyka tej niedzieli prowadzą nas nad rzekę Jordan. Tam zwiastował i chrzcił Jan zwany Chrzcicielem, tam też doszło do spotkania Jana z Jezusem.

Chrzest Jezusa otwiera kolejny etap w życiu liturgicznym Kościoła przeżywania wydarzeń z życia Jezusa, etap, który swój finał będzie miał na krzyżu Golgoty i pustym grobie w dniu Zmartwychwstania Pańskiego.

Wystrój domów i ulic przypomina jeszcze o wydarzeniach betlejemskiej nocy, hołdzie mędrców ze Wschodu, którzy złożyli Bożemu Synowi swoje dary, a Ewangelia prowadzi nas nad Jordan gdzie Jezus, jako dojrzały mężczyzna, przyjmuje na siebie zadanie, które wyznacza mu Jego Ojciec – jak wołał Jan: OTO BARANEK BOŻY, KTÓRY GŁADZI GRZECH ŚWIATA.

Powszechnie uważa się, że przyjęcie chrztu Janowego było rozpoczęciem drogi zbawienia. To inauguracja planu, który był później konsekwentnie realizowany. To co wydarzyło się nad Jordanem stanowiło bowiem utwierdzenie mesjańskiego powołania Jezusa. Znamy słowa, które rozległy się z nieba w czasie chrztu Jezusa: TYŚ JEST SYN MÓJ UMIŁOWANY, KTÓREGO SOBIE UPODOBAŁEM.

Jan, składając świadectwo wobec kapłanów i faryzeuszy o Jezusie, powiedział: WIDZIAŁEM DUCHA ZSTĘPUJĄCEGO Z NIEBA JAKBY GOŁĘBICA I SPOCZĄŁ NA NIM. Jan składa świadectwo, którego nie powstydziłby się żaden z apostołów, którzy byli z Nim przez całą drogę z Galilei do Jerozolimy słuchając i oglądając Słowo, które się ciałem stało – Chrystusa, który zbawia świat.


I JA GO NIE ZNAŁEM, LECZ DLATEGO PRZYSZEDŁEM CHRZCZĄC WODĄ, ABY BYŁ JEZUS OBJAWIONY IZRAELOWI. Dosyć niezwykłe słowa, które mówi Jan o tym, że nie znał Jezusa. Wiemy przecież, że byli krewniakami, rówieśnikami, którzy przez tyle lat życia na pewno musieli się ze sobą spotkać, choćby przy okazji pielgrzymki do świątyni w Jerozolimie.

Nieznajomość Jana dotyczy nie Jezusa, ale Chrystusa, Mesjasza i Pomazańca Bożego. Jan znał Jezusa, ale nie znał, że Jezus to Chrystus posłany przez Boga na świat. Wypowiedź Jana - JA GO NIE ZNAŁEM – użyta w czasie przeszłym świadczy, że Jan rozpoznał w Jezusie Chrystusa. Był świadkiem teofanii Boga podczas chrztu Jezusa, kiedy oglądał Ducha Świętego zstępującego na Niego.


Z ewangelii wynika, że to wielkie wydarzenie byłoby dla Jana niezrozumiałe, gdyby nie było Bożego pouczenia. Jan wiedział co ma się wydarzyć. Bóg mu to objawił: UJRZYSZ TEGO, NA KTÓREGO DUCH ZSTĘPUJE I NA NIM SPOCZNIE. TEN CHRZCI DUCHEM ŚWIĘTYM. Dlatego Jan jak czytamy w ew. Mateusza pełen zrozumienia ważności i doniosłości tej chwili mówi do Jezusa: JA POTRZEBUJĘ CHRZTU OD CIEBIE, A TY PRZYCHODZISZ DO MNIE?

Jan chrzcił wodą. Chrzest Janowy był znakiem, który był ściśle złączony z jego zwiastowaniem:UPAMIĘTAJCIE SIĘ, ALBOWIEM PRZYBLIŻYŁO SIĘ KRÓLESTWO NIEBIOS. Chrzest upamiętania przez obmycie ciała w wodach Jordanu, symbolizował odrzucenie dotychczasowego życia, chęć poprawy i życia zgodnie ze Słowem Boga. Chrzest Janowy był przygotowaniem serc ludzkich na przyjęcie zbawiennej Ewangelii oraz prawdziwego chrztu Duchem Świętym – IDŹCIE I CZYŃCIE UCZNIAMI WSZYSTKIE NARODY, CHRZCZĄC JE W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO – takie polecenie da później swoim apostołom i Kościołowi Jezus Chrystus.

Jezus nie potrzebował chrztu Janowego, był bez grzechu. Jednak poddał się tej czynności. Tam w Jordanie Jezus okazał niezwykła solidarność z człowiekiem, z jego nędzą duchową, słabością i grzesznością. Chrzest upamiętania, to zanurzenie się w wodach Jordanu pomoże później zanurzyć się w odmętach śmierci by później ustanowić i nakazać chrztu Duchem Świętym, chrztu życia w którym imię człowieka zostaje złączone z imieniem Bożym.

Takim chrztem zostaliśmy ochrzczeni, nasze imię złączone z Bożym imieniem. Przez chrzest staliśmy się chrześcijanami – christianoi – Chrystusowi – jego bowiem imię nosimy od dnia chrztu świętego.

Przez chrzest święty i nas objęła łaska miłosierdzia Bożego, w której i nam udzielił Ducha Świętego. Bo jedynie w Jego mocy może człowiek poznać Boga, który objawił się w Synu Bożym. Jezus powiedział: NIKT NIE ZNA OJCA, TYLKO SYN I TEN KTÓREMU DUCH BOŻY ZECHCE OBJAWIĆ.
Dlatego Kościół stał, stoi i będzie stał na stanowisku by chrztu świętego, tego daru łaski Bożej udzielać dzieciom, by dzieci rozpoczynając swoje ziemskie bytowanie, uczyniły to złączone z Bożym imieniem. Bo to Duch Święty, którego udziela w czasie chrztu przygotowuje serce ludzkie do przyjęcia Chrystusa i Jego zbawiennej Ewangelii. To Duch Święty sprawia, że tak jak Jan w Jezusie możemy zobaczyć Chrystusa Syna Bożego. To Duch Święty, w którego mocy i prowadzeniu i my możemy w naszym życiu i swoim życiem złożyć świadectwo o Jezusie, tak jak Jan: ZŁOŻYŁEM ŚWIADECTWO, ŻE TEN JEST SYNEM BOŻYM.

Do takiego składania świadectwa o Jezusie jesteśmy przez wiarę powołani i wezwani. Inaczej mówiąc – żyj tak, aby w tobie widziano Chrystusa. Niech twoje postępowanie, słowa, czyny i wartości, którymi się kierujesz będą widzialnym i praktycznym wypełnieniem ewangelii Chrystusowej.

Jan Chrzciciel złożył świadectwo o Jezusie. Teraz Boże Słowo nas wzywa do tego aby składać takie świadectwo w domu, rodzinie, szkole i pracy.
Ażeby takie świadectwo składać, wpierw samemu trzeba napełnić się Jego Słowem. Wpierw sam muszę je poznawać i uczyć się go, aby determinowało moje życie. Dopiero wtedy będę mógł za apostołem mówić: ŻYJĘ JUŻ NIE JA, ALE ŻYJE WE MNIE CHRYSTUS – nie od święta, w szczególnych okazjach, ale na co dzień, zawsze i wszędzie.

I te starania, aby sobą i swoim życiem świadczyć przed światem o Chrystusie, że należę do Niego, niech Bóg pobłogosławi w sercach waszych i napełni swoją mocą. Aby przez takie świadectwo wiary wskazało innym drogę do Chrystusa, do światłości, do źródła życia wiecznego.Amen
 

ks. Andrzej Krzykowski, Proboszcz pomocniczy Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Jaworzu k. Bielska Białej