Kazanie bpa Janusza Jaguckiego w kościele bł. Władysława z Gielniowa

Warszawa, 21.01.2007 r.
 
Ekscelencje księża biskupi, przewielebni bracia i siostry zakonne; 
  
bp Janusz JaguckiUmiłowani w Panu Jezusie Chrystusie bracia i siostry z różnych Kościołów chrześcijańskich:
 
Z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian z dwunastego rozdziału został wzięty temat dzisiejszego ekumenicznego nabożeństwa. To krótka i cenna dla nas reguła – Jeśli jeden cierpi, cierpią wszyscy. Inaczej ujmując powiemy – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Na tym polega braterstwo – braterstwo na dobre i złe. Jedni drugich brzemiona noście – tak wypełniajcie zakon Chrystusowy. Płaczcie z płaczącymi, weselcie się z weselącymi się. Oto przykazanie Jezusowej Miłości. Jednak nie jest to takie proste jakim by się wydawać mogło. Otóż odwieczna moc złego mówi – bądź indyferentny! bądź obojętny! Co to ciebie obchodzi? Im mniej widzisz i wiesz, tym dłużej pożyjesz.
 
Ucz się od „mądrych” małpek. Jedna z nich zakrywa swoje oczy, druga zatyka swoje uszy, a trzecia dyskretnie zamyka łapkami swoje usta. To przewrotna postawa wśród tych, którzy nauczają egoizmu, walki o swoje. „Ja się nie wtrącam, żyję dla siebie, inni mnie nie obchodzą, dlatego mogę mieć święty spokój i dobrze mi z tym. Dobrze mi w izolacji.”
 
Tak bywało też w relacjach międzykościelnych. Jednak przed sześćdzięsięcioma laty powstała w Polsce Rada Ekumeniczna, zachęcająca do dialogu między chrześcijańskimi Kościołami, do wspólnej modlitwy i wzajemnego wspierania się w chwilach trudnych – powojennych i komunistycznych.
 
Od 1962 roku do ekumenicznych modlitw i nabożeństw włączył się także Kościół Rzymsko - katolicki. Stajemy się dla siebie OTWARCI.
 
Na szczęście Bóg Ojciec uczy nas tej otwartości poprzez wrażliwość, którą ofiaruje nam w kontaktach z innymi ludźmi, ażebyśmy nie zamykali się na cos innego niż „nasze”. 
  
Effata – otwórz się – mówi Jezus. Nie bądź głuchy, nie bądź ślepy, potrafisz przecież zabrać głos, więc nie udawaj, że nie!
 
Uczmy się od naszego Stwórcy, któremu zależy na Jego stworzeniu, aby je ratować.
 
Bóg widział cierpienie Swojego ludu w niewoli w Egipcie. Przekonał się o ich udręce i niesprawiedliwościach, jakie doświadczał, aż w końcu rzekł – dość tego! Powołał Mojżesza i powiedział - idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud , Izraelitów, z Egiptu. Tak było w historii, czytanej dziś z Księgi Wyjścia. Oto ujrzeliśmy Boga, który kocha Swój lud. „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mojego w Egipcie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu.”- Niezawinione cierpienia. Niesprawiedliwość. Odczuwamy tu Boży gniew i Jego zdecydowaną wszechmocną ingerencję, doprowadzająca do odmiany losu tych, którzy cierpieli niewinnie w milczeniu, ale byli poddani woli Bożej, trwając w nadziei na zmianę. Ufni w solidarność, Bożą łaskę dla tych, którzy się źle mają w cierpieniu i prześladowaniu za wiarę...
 
Ileż w tym pociechy dla nas, wierzących w Bożą miłość. On nie da zginąć nam.
 
Drugie czytanie dotyczy Kościoła w ogóle, który jest ciałem Chrystusowym. Każdy w tym ciele jest stworzony do wykonania innego zadania, ale jednocześnie jako członki jedni drugich mamy troszczyć się o siebie nawzajem. Tak agituje dzisiejsza lekcja apostolska. Prośmy więc – „Panie, Stwórco nasz i Zbawicielu, ucz nas mieć otwarte oczy i serca dla innych, otwórz nasze uszy, abyśmy słyszeli wołanie potrzebujących i poświęć nasze serca, usta i języki, abyśmy składali właściwe świadectwo wiary o Tobie i o Twoim Kościele.”
 
Jednym z najważniejszych z dwunastu świąt w Kościele prawosławnym jest chrzest Jezusa w Jordanie. Obchodzone było w miniony piątek. Wielki prorok Jan Chrzciciel, wskazał na Jezusa, jako Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata. Oddał Chrystusowi swoich uczniów, a później miał cierpieć. Jego słynne i pełne pokory zdanie, iż Jezus musi wzrastać, on zaś – stawać się mniejszym, spełniło się. Jan Chrzciciel sponiewierany przez Heroda, został uwięziony. Jego wiara uległa wtedy zachwianiu, kiedy w więzieniu go dręczono. Oczekiwał ratunku, uwolnienia. Posłańcy, którzy przyszli od Jana, zadali Jezusowi pytanie – czy Ty jesteś oczekiwanym Mesjaszem, czy mamy oczekiwać innego? Jak zareagował Chrystus? Otóż nie posłał nikogo z odsieczą, aby Jana wydostać z więzienia. Nakazał tylko – Idźcie i oznajmiajcie Janowi, że ślepi odzyskują wzrok, a chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, ubogim opowiadana jest ewangelia. To musiało wystarczyć i wystarczyło w zupełności. Te znaki uspokoiły Jana, ponieważ dobrze znał proroctwo dotyczące przyjęcia Pana. Mógł więc ze spokojem przyjąć wyrok śmierci – ścięcie głowy.
 
Chrystus nigdy nie przechodził obojętnie obok cierpiących. Pomagał, pocieszał, rozmawiał, obdarzał pokojem. Jednak Jego zadaniem było przede wszystkim zbawiać dusze od wiecznej śmierci, od potępienia – a to mógł uczynić tylko przez odpuszczenie grzechów i jedynie z Bogiem. Uzdrawiając trędowatych, lecząc głuchych i niemych, twierdził, że uleczyła ich wiara. Idź w pokoju i nie grzesz więcej. Później mógł mówić – kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie (...) Bo dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Naturalnie wiara w zmartwychwstanie nie jest łatwa, ale to właśnie ona jest decydującą o życiu i zbawieniu.
 
Znane w Polsce Ekumeniczne Zjazdy Gnieźnieńskie wprowadziły jako pierwsze „Ekumeniczną drogę krzyżową”. Wspólnie przeżywane, na V zjeździe, rozważanie poszczególnych stacji męki Pańskiej było i jest potrzebne, aby zrozumieć jak drogo Chrystus zapłacił za nasze grzechy. Dziś Ewangelia przypomniała o tym, co się działo wtedy – na Golgocie – gdy o godzinie szóstej – to znaczy w samo południe – ciemność ogarnęła całą ziemię i trwała aż do godziny dziewiątej, (to znaczy do trzeciej po południu). Co się działo z Tym Ukrzyżowanym w ciągu tych trzech okrutnie długich godzin? Słyszymy rozdzierający krzyk osamotnienia – „Eloi, Eloi, lama sabachtani – Boże mój, Boże mój, dlaczego mnie opuściłeś?”- Czarna rozpacz...
 

Nawet to cierpienie, poczucie rozdzielenia, odrzucenia o Boga Ojca, nie było Jezusowi oszczędzone. Jezus cierpiał za nas samotnie – jako człowiek- ale Chrystus został posłuszny jako Syn Boży aż do śmierci krzyżowej, aby później Bóg mógł go wywyższyć ponad wszystko i obdarzyć Go imieniem, które jest ponad wszelkie imię. Gdyż na imię Jezusa ugnie się każde kolano na ziemi, na niebie, pod ziemią.
 
W miniony piątek głosiłem Słowo Boże we wspominanym Gnieźnie na „czterdziestoletnim” nabożeństwie ekumenicznym. Abp Muszyński przygotowując kolejny – VII Zjazd Ekumeniczny zaproponuje kontynuację drogi krzyżowej, jednak już na drodze spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Dlatego będziemy w czerwcu na kolejnych stacjach przeżywać chwile spotkań z tymi, którzy zobaczyli Zmartwychwstałego. Może będą to uczniowie idący do Emaus, Maria Magdalena, Piotr nad jeziorem Genezaret, czy Tomasz Apostoł, wyznający na kolanach – Pan Mój i Bóg mój. Droga ze Zmartwychwstałym Panem, którego Bóg wywyższył ponad wszystko, to nasza droga, wierzących, żyjących nadzieją swojej wiary. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie i każdy kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
 

On, który nawet głuchym przywraca słuch, cóż dopiero nam, którzy potrafimy słuchać... On niemym przywraca mowę. Wierzymy, że w mocy Ducha Świętego rozwiązuje więzy języka i sprawia, że potrafimy innym zwiastować Ewangelię – radosną nowinę o zbawieniu człowieka. Nie przyszedł, aby sądzić, ale aby zbawić. Powstań z umarłych, a zajaśnieje ci Pan, który ciebie miłuje.
 
„Podziały rzedzą szeregi nasze. Twe ciało krwawi od nowych ran… O, pomóż, Panie, pamiętać zawsze, żeś Ty miłować rozkazał nam!”
 
Bóg nas tak umiłował, że dał Syna Swego, abyśmy razem z nim cierpieli i razem z Nim do chwały powstali. Duch Boży świadczy wespół z Duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy i współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z Nim cierpimy.
 
Albowiem sądzę, iż utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić.
 
„Tyś, Panie, szedł przez krwawy znój w niebieską chwałę Swą, więc niech też w ślad wstępują Twój, co zmartwychwstania chcą. Daj mężnie przetrwać ciężkie dni i w radość zmień pokuty łzy.”
 
- Wysłuchaj nas Chryste, który razem z Bogiem Ojcem żyjesz i królujesz w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. A m e n.

 

bp Janusz Jagucki