Spotkanie po latach w Salmopolu

Beskid Śląski jest uroczą krainą przez cały rok , ale szczególną porą jest wiosna, kiedy drzewa mienią się różnymi odcieniami zieleni, kwitną kwiaty, a śpiew ptaków jest najpiękniejszą muzyką. Już po raz piąty spotkali się w Salmopolu w drugi weekend maja (11-13.05.2007) uczestnicy młodzieżowych obozów z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Na zjazd przybyło około 20 osób z Warszawy, Olsztyna, Gdańska , Katowic i innych miast. Nie zabrakło przedstawicieli dawnego obozowego kierownictwa: Alfreda Lazara - inicjatora i organizatora „Spotkań po latach”, ks. Alfreda Biety oraz z dawna oczekiwanego ks. biskupa Waltera Jaguckiego, obecnie zwierzchnika Kościoła luterańskiego w Wielkiej Brytanii.
 

 
Podczas inauguracyjnej kolacji z okazji małego jubileuszu (5!) wszyscy uczestnicy ubrani zostali w białe T-shirty z pamiątkowym napisem. W sobotę 12 maja, przed południem, kilkuosobowa grupa uczestników udała się na cmentarz w Starym Bielsku, celem złożenia wiązanki kwiatów na grobie ś.p. ks. Marcina Lukasa, dawnego kierownika salmopolskich obozów, uczestnika trzech pierwszych spotkań w latach 2003 – 2005, a przede wszystkim niezapomnianego kolegi i przyjaciela.
 
W tym samym czasie pozostali odbyli tradycyjną wycieczkę na Biały Krzyż dla wspomnień i .... sprawdzenia kondycji. Niektórzy, obawiając się , że podejście może okazać się bardziej strome i dłuższe niż 45 lat temu, postanowili dotrzeć na Przełęcz Salmopolską samochodem. W godzinach popołudniowych ks. A. Bieta podzielił się z uczestnikami zjazdu wspomnieniami z lat swej pracy wśród Polonii brytyjskiej, a biskup W. Jagucki przedstawił aktualną sytuację Kościoła luterańskiego w Wielkiej Brytanii. Pod wieczór zapłonęło tradycyjne ognisko na stoku Grabowej. Popas urozmaicony został występem zespołu „Gronie” z Wisły, który swym śpiewem i dowcipami rozgrzał atmosferę. Kapryśna aura, raz po raz padający deszcz zagonił towarzystwo pod dach, ale nie zepsuł humoru.
 

 
Tortem i szampanem uczczono przyjęcie ks. Biety do grona emerytów, dziękowano ks. Jaguckiemu za przybycie na zjazd. Wśród śpiewów i anegdot wspominano wycieczki na Równicę, Baranią, Skrzyczne, do Malinowskich Skał, zielone noce, polowanie na żmiję, wypady na dancingi do Szczyrku i mecze siatkówki, przerywane gonitwą za piłką, uciekającą do Żylicy. Odżyła pamięć o znajomych sprzed lat: tych, co z racji stanu zdrowia nie mogli przybyć do Salmopola, tych, których los jest nieznany i tych, co odeszli na zawsze. Nieskończoną ilość razy oglądano zdjęcia. Ale wszystko, co przyjemne, trwa krótko.
 

 
Tym razem zielonej nocy nie było. Niedzielne nabożeństwo w salmopolskim kościele było ostatnim oficjalnym punktem programu. Odprawili je wspólnie ks. Jan Byrt, ks. Alfred Bieta i bp Walter Jagucki. Ten ostatni wygłosił kazanie. Miłą niespodziankę sprawił wszystkim Biskup Diecezji Cieszyńskiej, bp Paweł Anweiler, zjawiając się na moment w Salmopolu i witając znajomych z obozowych lat.
 
Po wykonaniu tradycyjnego zdjęcia na stopniach kościoła przyszedł czas pożegnań. Odjeżdżających żegnała piosenka sprzed lat: „Do widzenia, do widzenia, do miłego zobaczenia...” a więc do miłego zobaczenia za rok!
 
Alicja Sadomska – „Ala z Warszawy”