english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Święto Trójcy Świętej

Kazanie na Święto Trójcy Świętej - 3 czerwca 2007 r.
 
I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy: Powiedz Aaronowi i jego synom:
 
Tak będziecie błogosławić synów izraelskich, mówiąc do nich: Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże; niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój. Tak będą wzywać imienia mojego nad synami izraelskimi, a Ja będę im błogosławił.
4 Księga Mojżeszowa 6, 22-27
   
Tak będziecie błogosławić
  
Umiłowani w Panu!
 
ks. Bogusław CichyW liturgicznym kalendarzu Kościoła Luterańskiego dzisiejsza niedziela zajmuje szczególne miejsce. Oto po trzech ważnych świętach: Bożym Narodzeniu, Wielkanocy i Zesłaniu Ducha Świętego następuje święto Trójcy Świętej. Można powiedzieć, że jest ono ukoronowaniem naszej drogi w wierze od betlejemskiego żłobka przez krzyż Golgoty po wylanie Ducha Bożego na apostołów, co dało początek narodzinom Kościoła Chrystusowego na ziemi.
 
Dzisiejsze święto Trójcy Świętej stoi również na granicy dwóch półroczy roku kościelnego. To właśnie ono dzieli go na okres świąteczny zwany również Półroczem Pana. To półrocze jest już za nami. Po raz kolejny przypomnieliśmy sobie na podstawie Słowa Bożego najważniejsze wydarzenia z życia Mistrza z Nazaretu. Wydarzenia ważne dla naszego zbawienia. Przed nami Półrocze Kościoła, w czasie którego przypominać sobie będziemy i na nowo odkrywać to, czego Jezus nauczał, co czynił i zwiastował.
 
I właśnie dzisiejszej niedzieli stoimy na rozdrożu. Musimy podjąć decyzję, czy chcemy być uczniami Jezusa, a więc wykonawcami Jego słowa, czy zostaniemy jedynie słuchaczami i zadowolimy się rozpamiętywaniem rzewnych lub strasznych historii opisujących życie Jezusa. Sam Nauczyciel z Nazaretu ponagla nas do działania i stanowczości: „Nie każdy kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie” (Mt 7,21). Nie mówmy więc i nie usprawiedliwiajmy się, że niczego nie pamiętamy ani nie pojmujemy z nauki Chrystusa. Apostoł Jakub zachęca nas i przestrzega: „A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu” (Jk 1, 22-25).
 
Błogosławieństwo darem Boga
 
Jeżeli Chrystus wymaga od nas, abyśmy byli wykonawcami Jego Słowa, to nie możemy zapominać, że nie pozostawił nas samych z tym zadaniem. On chce nam błogosławić. On święty Bóg w Trójcy jedyny Ojciec, Syn i Duch Święty chce nas wspierać, abyśmy podejmowali codzienny wysiłek wykonywania Jego woli. On – Bóg Ojciec – stworzył nas ze swojej wielkiej miłości i obdarza nas wszelkimi dobrami, wyposaża każdego z nas w dary i talenty i chce, abyśmy je pomnażali; On – Syn Jezus Chrystus – odkupił nas krwią swoją od przekleństwa grzechu i naszego marnego postępowania, abyśmy wrastali w Jego doskonały obraz i wzrastali w poznaniu wszystkiego, co dobre i sprawiedliwe w oczach Bożych; wreszcie On – Duch Święty – wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach, uświęca i przypomina wszystko, czego Chrystus nas nauczył (por. J 14,26).
 
Błogosławieństwo Trójjedynego Boga jest siłą do codziennego wykonywania Bożego Słowa. Słuchanie i rozważanie Bożego Słowa, jego codzienna lektura są rzeczami jak najbardziej pożądanymi, których Chrystus od nas wymaga. Uczy nas o tym historia Marii i Marty. Maria usiadła u stóp Zbawiciela, Marta krzątała się wokół usługiwania. To właśnie Marta usłyszała, że jej siostra wybrała dobrą cząstkę, która nie zostanie jej odjęta (por. Łk 10, 38-42). Także my, jeśli zgromadzamy się na wspólnych nabożeństwach, dobrze robimy. Potrzebujemy krzepić się Bożym Słowem, społecznością ze zmartwychwstałym Chrystusem. Potrzebujemy posilać się Sakramentem Ołtarza. Jednak Pan Bóg chce, abyśmy wychodzili z naszych kościołów i byli wykonawcami Jego woli. On chce, abyśmy nie pozostawali jedynie słuchaczami. Dlatego na zakończenie każdego nabożeństwa otrzymujemy Boże błogosławieństwo i z tym błogosławieństwem mamy iść do naszych domów, rodzin, pośród sąsiadów, do zakładów pracy. Boże błogosławieństwo jest bowiem życzeniem szczęścia; nie takiego jednak, jakiego życzymy sobie składając urodzinowe czy noworoczne życzenia. Ono oparte jest najczęściej na naszym ludzkim sprycie, operatywności, przebiegłości czy umiejętności przewidywania i planowania. Boże błogosławieństwo wiąże się ze szczęściem, które nie jest oparte na tym co ludzkie. Ono opiera się na Bożej opiece, na tym, że Wszechmocny odwraca w naszą stronę swoją twarz, aby nas ratować. Jego konstytutywną częścią jest pewność Bożego miłosierdzia i pokoju. Dlatego za psalmistą możemy ufnie zawołać: „Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? (Ps 27,1). Bóg daje nam to wszystko, abyśmy w pokoju i z wytrwałością wydawali dobre owoce swojej wiary.
 
Pan Bóg wysyła nas w świat ze swoim błogosławieństwem. Dlaczego tak często boimy się iść, aby wypełniać Jego wolę? Święty, wszechmocny, wszechwiedzący Bóg daje nam swoje błogosławieństwo. Obdarował nas czymś najwspanialszym, najlepszym. Ono ma moc. Ono jest darem na każdy dzień naszego życia. Cóż może nam się stać złego, jeśli Bóg będzie nas strzegł? Któż może nam wyrządzić jaką krzywdę lub szkodę, jeśli – mówiąc językiem Starego Testamentu – jeśli jasność Bożego oblicza będzie naszą przednią i tylną strażą? Czy może nam się żyć źle, jeśli codziennie odczuwać będziemy Bożą, Ojcowską miłość i miłosierdzie? Boża twarz jest zawsze ku nam zwrócona, zawsze nas szuka, jeśli zbłądzimy, wypatruje nas na krętych ścieżkach naszego życia, aby zawrócić nas z powrotem do siebie. Nie można wymarzyć sobie cudowniejszego daru nad pokój, którego dawcą jest Bóg. Bo mieć pokój z Bogiem to posiadać pokój z drugim człowiekiem, móc każdego nazywać swoim bliźnim. Jako uczniowie Chrystusa z odwagą możemy iść drogą, jaką wskazuje nam Zbawiciel.
 
Błogosławieństwo zadaniem
 
Bóg chce nam błogosławić na drodze naszego życia i czyni to codziennie. Boże błogosławieństwo nie jest zarezerwowane jedynie na ważne wydarzenia w naszym życiu. Ono nie jest jedynie dla niemowląt, które przynosimy do chrztu. Ono nie jest przeznaczone wyłącznie dla jednorocznych dzieci, które rodzice przynoszą, aby prosić Boże błogosławieństwo na dalsze lata ich życia. Bóg chce błogosławić nie tylko konfirmantom, aby dochowali wierności złożonemu ślubowaniu. Nie potrzebują go jedynie nowożeńcy, którzy stają przed Bożym obliczem, aby z Jego błogosławieństwem rozpocząć wspólną drogę życia. Błogosławieństwo nie jest zarezerwowanym obrzędem, które musi wydarzać się jedynie w murach naszych kościołów. „Tak będziecie błogosławić synów…”. Błogosławieństwa potrzebujemy wszyscy w każdym czasie. Rodzice, dziadkowie niech błogosławią swoim dzieciom czy wnukom przed wyjściem do szkoły. Błogosławmy swoim najbliższym, kiedy będą wyjeżdżać na wakacyjny wypoczynek. Błogosławmy tym, którzy wybierają się w podróż.
 
Jednak błogosławieństwo jest nie tylko Bożym darem, ale zadaniem dla każdego z nas. Boże błogosławieństwo nie jest jedynie siłą do wykonywania Jego woli, ale jest drogą, jaką musimy iść. Tę drogę wyznaczył nam sam Chrystus. Chcąc być Jego uczniami i wykonawcami Jego słowa, musimy na nią wejść i wiernie nią kroczyć. Mamy nie tylko zabrać do swojej codzienności Boże błogosławieństwo, ale sami mamy stać się błogosławieństwem dla innych: „Błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (Łk 6, 28). Jakże łatwo jest nam błogosławić, dobrze życzyć tym, którzy są nam przychylni czy pomocni. Nie sprawia nam trudności, aby błogosławić najbliższym czy przyjaciołom. Jednak tak również poganie czynią. Jako naśladowcy Chrystusa i wykonawcy Jego woli mamy błogosławić tym, którzy są nam nieprzychylni, wrogo do nas usposobieni czy wręcz nas nienawidzą. To trudna, wymagająca droga. Jednak nie ma innej, jeśli chcemy nosić brzemiona innych (por. Ga 6,2). A żeby to robić musimy najpierw chcieć poznać tego drugiego, wsłuchać się w jego głos, iść z nim w jednym kierunku. Musimy go nie tylko poznać, ale pokochać. Dopiero wtedy będziemy mogli być dla niego błogosławieństwem. Dopiero wtedy sami w pełni będziemy czerpali z daru Bożego błogosławieństwa.
 
Boże błogosławieństwo jest nadal aktualne. Chociaż tekst kazalny pochodzi ze Starego Testamentu i adresowany jest do Narodu Wybranego, nic jednak pomiędzy nami a Bogiem się nie zmieniło. Jako ludzie wiary należymy do ludu Bożego Nowego Przymierza. Nadal aktualne jest również wezwanie Chrystusa, abyśmy błogosławili innym ludziom. Stawajmy jak najczęściej przy łóżeczkach swoich dzieci i prośmy dla nich o Boże błogosławieństwo, aby wyrośli Bogu na chwałę, a ludziom ku radości. Tych parę słów i prosty gest rozciągniętych ramion niech codziennie zmienia nasze myśli i postępowanie. Amen.
 
ks. Bogusław Cichy, Parafia Ewangelicko-Augsburska w Gliwicach