Międzydiecezjalne zimowisko w Szczyrku-Salmopolu

W dniach 21-26 stycznia 2008 r. młodzież z Diecezji Katowickiej i Cieszyńskiej wzięła udział w międzydiecezjalnym zimowisku w Szczyrku-Salmopolu.
 
Oto relacja jednej z uczestniczek, Kasi Gutmann z Mysłowic:
   
Po przyjeździe na miejsce zastaliśmy aurę raczej wiosenną. Dla znacznej części obozowiczów było to niemiłym zaskoczeniem. Większość przyjechała po to, by pojeździć na nartach i zaczerpnąć górskiego, mroźnego powietrza, a tu śniegu było jak na lekarstwo.
 

 
Na szczęście Pan Bóg zadbał w nocy o zimową aurę. Rano wszystko było przysypane świeżutkim, białym puchem. Zmotywowani i pełni zapału wybraliśmy się ochoczo na stok. Niektórzy po raz pierwszy w życiu założyli sprzęt narciarski na nogi i wytrwale uczyli się utrzymywać równowagę, a potem zjeżdżać na Białym Krzyżu. Śmiechu było co nie miara. Każdy zaliczył tzw. „glebę”. Na szczęcie nikt nie doznał poważnych obrażeń. Zaawansowani narciarze mogli bez problemu poszaleć na bardziej stromych stokach, szlifując swoje umiejętności narciarskie. Pod znakiem nart upływało nam każde przedpołudnie.
 

 
Po kilku godzinach śnieżnej zabawy wracaliśmy do ośrodka na pyszny obiad. W drodze powrotnej rzucaliśmy się śnieżkami i zjeżdżaliśmy z górek, co czasem dość ciężko znosiły nasze pośladki. Po obiedzie odpoczywaliśmy i nabieraliśmy sił na resztę dnia. Był to także czas na zawiązywanie nowych znajomości. Popołudnia spędzaliśmy różnie – rozgrywając konkurencje międzygrupowe lub przygotowując pantomimy albo bibliodramę na podstawie różnych historii ze Starego i Nowego Testamentu.
 
Jedną z największych atrakcji zimowiska był popołudniowo-wieczorny spacer po lesie z latarkami. Na górski szlak wyruszyliśmy, gdy zaczęło się ściemniać. Najtrudniej było wejść pod strome zbocze. Kiedy jednak osiągnęliśmy cel, zapierało dech w piersiach na widok ośnieżonych drzew oraz szczytów górskich – Skrzycznego i innych okolicznych wzniesień. Biały puch mienił się jak kryształ. Wszystko wokół było magiczne i niesamowite.
 
Każdego dnia po kolacji wszyscy razem spotykaliśmy się w kościele. Wspólnie śpiewaliśmy pieśni i rozważaliśmy Słowo Boże, omawiając zagadnienia nawiązujące do roku wychowania chrześcijańskiego: o relacjach względem bliźnich, o konsekwencjach wyborów oraz o życiu jako pięknej przygodzie. Tematy przygotowywane przez naszych opiekunów prowadziły do pogłębienia wiary oraz do refleksji nad własnym podejściem do życia. Każdy miał prawo się wypowiedzieć i podzielić swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami.
 
Środowe spotkanie wieczorne przybrało charakter konkursu wiedzy biblijnej, który przeprowadzał miejscowy proboszcz – ks. Jan Byrt. Każdy miał szansę odpowiedzenia na pytanie. Jeżeli ktoś nie znał odpowiedzi, inna osoba mogła je przejąć. Z upływem czasu emocje narastały; każdy chciał zgromadzić jak najwięcej punktów. Spośród wszystkich uczestników wyłoniono grupę laureatów, których wiedza biblijna została nagrodzona upominkami od sponsorów.
 

 
Czwartek był dniem odpoczynku od przygód z nartami. Wybraliśmy się na wycieczkę do Bielska-Białej. Tam zwiedzaliśmy kościelne Wydawnictwo oraz Drukarnię „Augustana”. Ks. dyr. Jerzy Below przybliżył nam wiele ciekawych i interesujących informacji. Mówił jak powstają książki i zdjęcia oraz oprowadzał po drukarni. Widzieliśmy także kościół ewangelicki i siedzibę Biskupa Diecezji Cieszyńskiej, na terenie której znajduje się jedyny w Polsce pomnik ks. Marcina Lutra. Dowiedzieliśmy się również, że cały kompleks ewangelicki mieści się na tzw. „Bielskim Syjonie”. Następnie przyszedł czas na zakupy. Wszyscy rozproszyli się w poszukiwaniu sklepów i restauracji.
 

 
Po powrocie do Salmopola kadra zorganizowała konkurs pt.: „Zjazd na byle czym”. Jak sama nazwa wskazuje każdy – osobno lub w grupach – miał wymyślić „coś”, na czym dałoby się zjechać z górki. Liczyła się oryginalność i kreatywność. Najciekawsze pomysły zostały nagrodzone brawami. Opiekunowie troszczyli się także o nasze zdrowie. Codziennie otrzymywaliśmy Rutinoscorbin, aby zapobiec ewentualnej chorobie.
 
Niestety, te sześć dni szybko minęło. Niezbyt chętnie wracaliśmy do domów, mając w perspektywie poniedziałkowe wstawanie do szkoły. Ale jedno jest pewne: wszystkie przeżycia duchowe i zawarte znajomości na długo pozostaną w naszej pamięci.
 
W tym miejscu chciałabym w imieniu obozowiczów podziękować sponsorom z Niemiec (Berlin) oraz ks. Janowi Byrtowi wraz z Małżonką za ciepłe przyjęcie oraz za bezpłatne udostępnienie sprzętu narciarskiego wszystkim, którzy nie mieli własnego. Dzięki temu wielu z nas zaoszczędziło sporą sumę, którą trzeba by wydać na wypożyczalnię. Dziękuję również opiekunom za troskę i cierpliwość oraz za podjęcie próby przybliżenia nam Boga i Jego Słowa. A byli nimi: ks. Mirosław Czyż (kierownik zimowiska), ks. Marek Michalik, mgr teol. Jan Górniak oraz absolwent ChAT-u Mateusz Łaciak.