english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

Wakacje w aktywnej służbie dla Boga

Wakacje kojarzą się z okresem wypoczynku i "nicnierobienia" albo "małorobienia". Okazuje się jednak, że niektórzy spędzają ten okres, aktywnie służąc Bogu. Odbywają się przeróżne akcje ewangelizacyjne, obozy, koncerty o charakterze chrześcijańskim itp., w które angażują się młodzi ludzie.
 
 

Na przełomie lipca i sierpnia 2009 r. swoje wakacje w parafii ewangelickiej w Szczyrku-Salmopolu spędzali młodzi Niemcy z okolic Stuttgartu (m. in. studenci, diakoni, pracownicy socjalni), którzy zawitali w Beskidach wraz z swymi opiekunami – Rolfem i Renate Hibnerami. Urzeczeni krajobrazem, mieli możliwość odbycia kilku wycieczek górskich, jak też podziwiać kunszt zespołów występujących na estradach podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej.

 
Jednakże główną część swego wypoczynku Niemcy przeznaczyli na służbę – fizyczną pracę przy salce przeznaczonej na szkółki niedzielne, godziny biblijne i inne spotkania o charakterze religijnym. Ks. J. Byrt, inicjator akcji, mówił: Nie zostawimy tej sprawy bez echa wśród naszej młodzieży. Nie może być tak, że Niemcy tu przyjadą, wykonają całą robotę, a my nie kiwniemy nawet palcem. Na apel duchownego, który w parafiach ewangelickich i na naszych stronach ogłaszany był pod hasłem „Last Minute do Salmopola” odpowiedziała grupa młodzieży z Polski. Wszyscy pracowali ochoczo, czerpiąc radość i satysfakcję z faktu, że mogą swoje talenty i czas przeznaczyć na wartościowy cel.
 
 

Na pytanie, dlaczego się tak poświęcają i to całkowicie za darmo, uczestnicy odpowiadali: O wierze nie można tylko mówić. Wiarę trzeba pokazywać m. in. poprzez pomoc drugiemu człowiekowi. Chcieliśmy pokazać w Polsce, że Europa Zachodnia nie jest do końca zlaicyzowana. U nas też są ludzie, którzy w praktycznym wymiarze urzeczywistniają swe chrześcijaństwo. Cieszą mnie wspólne chwile spędzone z młodymi Polakami na fizycznej pracy, ale też na modlitwie (dzień rozpoczynaliśmy modlitwą o 7.00, a kończyliśmy również modlitwą i śpiewem o 21.00). W mediach wiele się słyszy na temat integracji europejskiej. Dla mnie to był najlepszy przykład integracji – międzynarodowa grupa zrealizowała konkretny projekt, który ma się przysłużyć Bożej sprawie. Czegóż chcieć więcej, zwłaszcza że nikt nie pytał o wynagrodzenie, bo przecież nie wszystko da się przeliczać na pieniądze – podsumował projekt koordynator ze strony niemieckiej, Rolf Hibner.

 
 
Ks. Jan Byrt dodał: Bóg wiele mnie nauczył w trakcie tego obozu. Przekonałem się, że nie można przekreślać młodzieży. Wielu jest chętnych do zaangażowania dla Pana i dla bliźniego. Trzeba tylko pokazać im sensowność danego projektu i pomóc im odpowiedzialnie realizować cel. To jest dla mnie wiarygodne chrześcijaństwo, a do takiego przecież chcemy dążyć. Jako uczniowie Chrystusa otrzymujemy w Bożej szkole ciągle nowe zadania, które służą dla dobra innych, a nas motywują do wdzięczności Bogu za to, kim jest.