Kazanie wygłoszone podczas Synodu Kościoła

5. Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.

6. Wyniesie jak światło sprawiedliwość twoją, A prawo twoje jak słońce w południe.

7. Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję. Nie gniewaj się na tego, któremu się szczęści, Na człowieka, który knuje złe zamiary!

8. Zaprzestań gniewu i zaniechaj zapalczywości! Nie gniewaj się, gdyż to wiedzie do złego...
Psalm 37:5-8

  
Wysoki Synodzie, Bracia i siostry.
 
W ten kwietniowy pasyjny wieczór, serca swoje zwracamy w stronę naszego Pana i wsłuchujemy się w słowo Psalmisty Dawida, który w doświadczeniu swoim wzywa nas: Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.
 

Bardzo często słowa te Kościół kieruje do młodej pary, która rozpoczynając nowy etap życia staje na drodze po której przyjdzie jej kroczyć ramie przy ramieniu. Cel jest wyznaczony, ale nie zawsze osiągany.

 
Podobnie jest z całym naszym życiem, które nie jest niczym innym jak drogą. I nie zawsze jest to przestronna autostrada. Często pojawiają się na niej wyboje, niebezpieczne zakręty, słabe oznakowania. Właściwie, najczęściej, sami wybieramy drogę, albo powierzamy ją GPS-owi.

Przed bodaj dwoma laty, kiedy wracaliśmy z Synodu Diecezjalnego ze Szczecina, usłyszeliśmy przez radio o zakorkowanej trasie, w kierunku której zmierzaliśmy. Postanowiliśmy więc powierzyć się urządzeniu satelitarnemu, konsekwencją czego było znalezienie się w pewnym momencie na polu kukurydzianym.

 
Przywołuję tę historie, aby zastanowić się nad tym, czy, my zbyt często nie polegamy na sobie, albo nie polecamy naszych dróg życia innym, uważając, że jakoś sobie poradzimy.
 
Raz po raz jednak, coś staje na naszej drodze, może jakiś wypadek, może zdarzenie, a może wielkie nieszczęście, z którym sami nie potrafimy sobie poradzić. I wówczas miotamy się w myślach, szukamy wokół ratunku, czy pomocy. Takie jest, po prostu życie.
 
I niestety często w tym życiu zapominamy o Tym, który jest naszym ratunkiem, który trwa przy nas, w najtrudniejszych chwilach, który wyciąga do nas Swą Boską rękę. Który wskazuje drogę.
 
Gdy pomyślimy do czego dojdziemy bez wiary, bez Chrystusa, ogarnąć nas może tylko strach i przerażenie.
 
Psalmista Dawid przemawia do nas dziś jako ten, który doświadczył na sobie ręki Pana i dziś ma pełne prawo ku temu, aby nas wezwać: Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.
 
Niejeden z nas doświadczył już w swoim życiu co to znaczy zaufać Panu. Co to znaczy powierzyć Mu się. Może to było w chwili nieszczęścia, rodzinnej tragedii, ciężkiej choroby? Czy zaufanie Bogu, że On wszystko dobrze uczyni nie wzmocniło nas, nie postawiło na nogi? Ja powiem, że tego na sobie doświadczyłem.
 
A popatrzmy na życie naszego Kościoła, na doświadczenia, które musieliśmy pokonać i nadal pokonujemy, choć wciąż przychodzi nam się z nimi borykać.
 
Gdyby nie nasza ufność Panu, że On wszystko dobrze uczyni, w jakim bylibyśmy teraz miejscu?
 
A przecież Kościół to żywy organizm. Żyje, działa, głosi Ewangelię. Pociesza słabych i zasmuconych, modli się z chorymi i wspomaga biednych.
 
Analizując dane statystyczne naszej wrocławskiej Diecezji, mogę powiedzieć, że nigdy dotąd nie było tylu osób wstępujących do naszego Kościoła.
 
Mimo głębokiej diaspory, w której może trudniej jest zmienić wyznanie, jednak wciąż pozostajemy w kręgu zainteresowania szukających swego duchowego miejsca.
 
Z optymizmem i brakiem jakichkolwiek kompleksów możemy patrzeć w przyszłość, bo naszą ufność pokładamy w Bogu! Jemu też powierzamy drogę naszego Kościoła.
 
Nie zniszczyła nas kontrreformacja, Nie wyniszczyły prześladowania, ani teczki ubowców, nie dajmy się zniszczyć od wewnątrz poprzez różne spory i waśnie, które często bywają inspirowane przez nieżyczliwych obecnym władzom Kościoła.
 
Wysoki Synodzie, nie raz musieliśmy podejmować bolesne decyzje, które nie zawsze były jednogłośne, bo każdy z nas jest suwerenem swoich decyzji, jednak jako Synod jesteśmy najwyższym przedstawicielstwem naszego Kościoła i przez to, w sposób szczególny, odpowiedzialni przed Bogiem za jego przyszłość, bo komu wiele powierzono, od tego wiele będzie się wymagać.
 
Przeto powierzmy Panu, drogę naszego Kościoła, zaufajmy Mu, On wszystko dobrze uczyni. I tylko wtedy Wyniesie jak światło sprawiedliwość twoją, A prawo twoje jak słońce w południe.
 
Prawo i sprawiedliwość, w naszym zrozumieniu, to cnoty, które dla ludzi Kościoła powinny być zawsze transparentne.
 
Musimy mieć w poszanowaniu prawo, którego twórcą jest Bóg, a sprawiedliwości powinniśmy się uczyć od Jezusa Chrystusa.
 
A Jego sprawiedliwość często okazuje się inna od naszej sprawiedliwości. Może zdziwimy się na sądzie Bożym, że ułaskawienia dostępują ci, którzy przez nas byli, tu osądzeni, a osądzeni będą ci, których tu na ziemi, my ułaskawialiśmy. Nie do nas więc sąd należy.

Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję.

 
W ciszy i milczeniu dokonuje się wewnętrzny wzrost człowieka.
 
Cisza jest elementem, w którym powoli kształtuje się wszystko co wielkie, zanim ujawni się w pełnej majestatycznej postaci, kształtując życie.
 
Ciszy potrzebuje nasze wewnętrzne życie, modlitwa i obcowanie z Bogiem.
 
Nie znajdziemy dostępu do Boga, jeśli się nie uciszymy. Bóg nie przemówi do nas, jeśli sami nie zamilkniemy i nie nauczymy się słuchać.
 
Trudno jest jednak znaleźć ciszę w wieku elektronicznej muzyki, telefonów komórkowych, ogłuszającego hałasu ulicy. Trudno znaleźć potrzebny spokój w naszej życiowej gonitwie i zapracowaniu.
 
A może warto jednak przystanąć. Warto podjąć refleksję nad tym, co mówi do nas nasz Pan. Co zwiastuje przez swoje Słowo.
 
Jaką więc inną możemy mieć postawę wobec Boga, jeśli nie „w milczeniu”.
 
W milczeniu, ale i w nadziei, że Bóg czyni dla nas coś wielkiego: wyzwala nas z grzechu, ofiaruje życie i zbawienie.
 
A my? My musimy uderzyć się w piersi i wyznać, że często Boga zasmucamy naszym postępowaniem.
 
Dzisiaj Psalmista przestrzega nas przed gniewem. Zaprzestań gniewu i zaniechaj zapalczywości! Nie gniewaj się, gdyż to wiedzie do złego....
 
Później i Jezus, w swoim Kazaniu na Górze ustosunkuje się do tej negatywnej strony naszego postępowania.
 
W swym nauczaniu Chrystus na równi potraktuje gniew, pomówienie, i zabójstwo.
 
To była nowa nauka norm życia. Mówił, że przed obliczem Boga, za winnego należy uznać nie tylko kogoś, kto popełnił morderstwo, ale i tego kto się gniewa na swego brata, kto fałszywie go osądza.
 
Jezus kategorycznie potępiał gniew, który się pielęgnuje, którego nie można zapomnieć, ostudzić, który łączy się z mściwością i zapalczywością.
 
Jeśli chcemy być posłuszni Jezusowi, to winniśmy wyeliminować z życia wszelki gniew, a zwłaszcza ten długotrwały, pamiętliwy i nieprzejednany.
 
Nikt nie ma prawa nazywać siebie chrześcijaninem, a jednocześnie tracić w gniewie panowanie nad sobą z powodu czyjegoś uchybienia wobec nas.
 
Pismo Święte wyraźnie zakazuje gniewania się. Ap. Jakub pisze: „Bo gniew człowieka, nie czyni tego, co jest sprawiedliwe u Boga”.
 
Ap. Paweł zaś naucza: „Ale teraz odrzućcie i wy to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych”. Gniew w sercu i gniew w mowie są jednakowo zabronione.
 
Wysoki Synodzie. Siostry i Bracia.
 
Czas pasyjny, w którym się znajdujemy to szczególny okres, w liturgicznym życiu Kościoła, w którym powinniśmy rozmyślając nad męką Pańską podjąć refleksję nad sobą nad naszą rodziną i naszym Kościołem.
 
W czasie pasyjnym, patrząc na cierpienia Syna Bożego, uświadamiamy sobie nasze grzechy, którymi zasmuciliśmy Boga i oddaliliśmy się od Niego. Chcemy się zmienić, pragniemy stać się lepszymi, powierzyć Mu swoje drogi życia, powierzyć swój Kościół. A w tym niech nam pomoże wyznanie pieśniarza:
 
Pod krzyż Twój pójdę,

gdy skrzywdzą mnie ludzie,

kiedy za dobre złem mi odpłacą.

Tam za swych wrogów modlić się nauczę.

jak Ty czyniłeś na swym krzyżu, Panie.                       Amen.
 
 
bp Ryszard Bogusz, Wrocław, 8 kwietnia 2011 r.