english version
Hasła biblijne na dzisiaj Ukryj hasła biblijne

2. Niedziela po Wielkanocy

30 maja 2017 r.

I doszło mnie słowo Pana tej treści: Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, prorokuj i powiedz im: Pasterze! Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie paśli! Czy pasterze nie powinni raczej paść trzody? Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie. Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zbłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo. Tak rozproszyły się moje owce, gdyż nie było pasterza i były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego. Rozproszyły się i błąkały się moje owce po wszystkich górach i po wszystkich wysokich pagórkach; po całym kraju rozproszyły się moje owce, a nie było nikogo, kto by się o nie zatroszczył lub ich szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Jakom żyw - mówi Wszechmocny Pan - ponieważ moje owce stały się łupem i ponieważ moje owce były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego, gdyż nie było pasterza, a moi pasterze nie troszczyli się o moje owce, a sami się paśli pasterze, a moich owiec nie paśli,dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec, i usunę ich od pasienia moich owiec, i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich paszczy; nie będą już ich żerem. Gdyż tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, gdy jest pośród swoich rozproszonych owiec, tak Ja zatroszczę się o moje owce i wyratuję je z wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dniu chmurnym i mrocznym. Wyprowadzę je spomiędzy ludów i zbiorę je z ziem; przyprowadzę je znowu do ich ziemi i będę je pasł na górach izraelskich, w dolinach i na wszystkich równinach kraju. Będę je pasł na dobrych pastwiskach i ich błonie będzie na wysokich górach izraelskich. Tam będą odpoczywać na dobrym błoniu i będą się paść na tłustych pastwiskach na górach izraelskich. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam ułożę je na ich legowisku - mówi Wszechmocny Pan. Będę szukał zaginionych, rozproszone sprowadzę z powrotem, zranione opatrzę, chore wzmocnię, tłustych i mocnych będę strzegł, i będę pasł sprawiedliwie. Moimi owcami jesteście, owcami mojego pastwiska, a Ja jestem waszym Bogiem - mówi Wszechmocny Pan.

Ez 34,1-16.31


Drodzy Internauci!

           

Życie współczesnego człowieka niesie ze sobą mnóstwo zagrożeń. Wydawać by się mogło, że wraz z postępem cywilizacyjnym powinniśmy coraz lepiej sobie radzić z naszymi ludzkimi bolączkami. Tymczasem okazuje się, że nadal się boimy, czujemy zagrożenie z wielu stron, nie załatwione pozostają problemy różnorakich barier, podziałów i niesprawiedliwości między ludźmi. Tak wiele przecież jest zła na świecie, zagrożeń, ludzkiej bojaźni, które towarzyszą nam niemal wszędzie. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że przyzwyczailiśmy się to tego towarzystwa, czasem odnosi się wrażenie, że nie przeszkadza nam już tak bardzo i nie wzrusza. Sceny agresji, złość, gniew, frustracja, niezadowolenie, niesprawiedliwość – to reakcje często naszej codzienności. Życie traktujemy jak rywalizację i walkę, jak wielki wyścig szczurów. A najbardziej smutne jest to, że coraz częściej człowiek zwalcza człowieka, zamiast mu pomagać i go wspierać. A czasem tylko towarzyszyć. Z takim stanem można spotkać się na wielu płaszczyznach, rodzinnej, zawodowej, społecznej, niestety również kościelnej. Coraz częściej zasadę zło dobrem zwyciężaj zastępuje starotestamentowe oko za oko, ząb za ząb. Dlaczego tak jest? Myślę, że to pytanie powinno skłonić do myślenia szczególnie księży, diakonów, katechetów, studentów teologii czy świeckich pracowników Kościoła. Czy powodem tego nie jest po części upadek autorytetu Kościoła, postępująca laicyzacja i ciągle rozluźniające się relacje człowieka z Bogiem? A co za tym idzie, czy pewna odpowiedzialność za to nie spoczywa na duszpasterzach???

 

Mówi o tym pierwsza część dzisiejszego tekstu, jednego z najważniejszych nie tylko z samej Księdze Ezechiela, ale i w tradycji nowotestamentowej i chrześcijańskiej. Przedstawiony został nam obraz, który odnosi się właśnie do przywódców, do ziemskich pasterzy Bożej trzody. Jest to dość znany motyw już w czasach starotestamentowych, wykorzystany wcześniej przez proroka Jeremiasza i stosowany na Bliskim Wschodzie na oznaczenie bogów i królów. Królowie mieli udział w obowiązkach pasterskich ciążących na bogach z tej racji, że byli ich pomocnikami. Ten obraz użyty był też w odniesieniu do Dawida, który przedstawiony jest jako pasterz.

 

My też jesteśmy pomocnikami Boga: ...jako powołany i ustanowiony sługa Jezusa Chrystusa i Jego świętej Ewangelii… - słyszymy każdorazowo w formule absolucyjnej. Jesteśmy pasterzami, bo przecież jesteśmy Kościołem, który stosuje zasadę powszechnego kapłaństwa wierzących. Czy zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności jaką to ze sobą niesie? Czy potrafimy unieść ten obowiązek? Czy potrafimy głosić czystą i prawdziwą Ewangelię? Jesteśmy pasterzami dla tych, przed którymi stajemy na ambonach, mównicach, kazalnicach. Jesteśmy pasterzami dla tych, których spotykamy na swojej życiowej drodze każdego dnia. Jesteśmy pasterzami w naszych domach, rodzinach, wśród bliskich nam osób.

 

Druga część dzisiejszego tekstu weryfikuje nasze pasterskie obowiązki i mówi, że jednak nie jesteśmy dobrymi pasterzami. Często dążymy do własnych korzyści, zamiast myśleć o korzyściach owiec, skazując je na zagładę. Jeszcze częściej sami potrzebujemy pasterza, który przeprowadzi nas bezpiecznie przez trudności i ciemne zakamarki naszego życia.  

 

Na szczęście mamy takiego pasterza. Kogoś, kto nie myśli o własnym szczęściu, ale bez ustanku czuwa nad swoją trzodą, nad bezbronnymi, zagubionymi i rozproszonymi owieczkami. Boże oczy są szeroko otwarte. Boże oczy patrzą na wszystko inaczej niż my. One widzą dalej i lepiej. One patrzą na wszystko z miłością. Tutaj tkwi sekret tak dobrego wzroku Boga. Bóg patrzy na Ciebie z miłością. Spróbuj choć raz spojrzeć na Niego tak samo.

 

Bóg daje nam obietnicę: Oto ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał. On jest naszym dobrym Pasterzem. Otacza nieustanną opieką wszystkie Swoje owce. O każdej wie wszystko, o żadnej nie zapomina, żadnej nie zaniedbuje. I chociaż daje nam dużą swobodę wyboru i działania, to nigdy nie pozostawia nas własnemu losowi. Pan troszczy się nie tylko o nasze ciała, lecz przede wszystkim dotrzeć chce i przemówić doludzkich serc, chce je uleczyć, naprawić zło u źródeł, poruszyć nas wewnętrznie i duchowo otworzyć na dobro. Bóg obiecuje nam najlepsze pastwiska, najbezpieczniejszą ochronę i najdoskonalsze przewodnictwo. A wszystko to dlatego, że tak bardzo człowieka umiłował.

 

Druga Niedziela po Wielkanocy, Niedziela Misericordias Domini – Niedziela Miłosierdzia Bożego ma nam to właśnie od nowa uświadomić. Całe nasze życie, każdy krok jest Bożą łaską i miłosierdziem.

 

Człowiek często zapomina o tym, że wszystko co posiada, zawdzięcza Panu Bogu, przypisując sobie zasługi, dopominając się słów uznania czy nagród. A tymczasem bez względu na to, czy jesteśmy silni, wielcy, mądrzy i potężni, czy też słabi, zatroskani, schorowani, pamiętajmy, że Pan się nami zajmuje i nas strzeże. Bez Niego stalibyśmy się ofiarami własnych słabości.

 

Czy to nie zdumiewające, że ktoś niewidzialną dłonią troszczy się o Twoje życie? Ktoś nieustannie Cię obserwuje i czuwa, abyś nie upadł. Ktoś spieszy na ratunek i pociesza, ilekroć stoisz na krawędzi rozpaczy i zwątpienia? Czy to możliwe, że Bóg kocha każdego i pragnie tylko naszego szczęścia? Bóg chce spojrzeć w ludzkie oczy i nauczyć je patrzeć sercem. Bóg chciałby nam tak wiele powiedzieć, chciałby nauczyć nas kochać i żyć w przyjaźni. Chciałby obsypać człowieka szczęściem i łaską, błogosławieństwem z góry i swoim miłosierdziem. On chciałby… tylko czy my tego chcemy?

 

Bóg za swoją miłość i łaskę nie oczekuje żadnej zapłaty. Każdego swoim miłosierdziem chce obdarzyć zupełnie darmo. On chce być naszym pasterzem, orędownikiem i stróżem. Bóg nie skąpi nam swoich dobrodziejstw i błogosławieństw, ale chodzi o to, aby przyjąć nie tylko dar, ale Tego, który ten dar nam ofiaruje i dzielić się Nim z każdym napotkanym człowiekiem, jak chlebem. Pozwólmy także innym zasmakować Bożego miłosierdzia.

 

Jesteśmy Bożymi pomocnikami, bądźmy odbiciem Bożego miłosierdzia. Idźmy w świat i głośmy Ewangelię wszystkiemu stworzeniu, a Boże miłosierdzie zawsze będzie naszym udziałem i Pan sam będzie nas prowadził, bo Jego owcami jesteśmy, a On jest naszym Bogiem. Amen.

ks. Eneasz Kowalski