Wniebowstąpienie Pańskie

25 maja 2017 r.

Bóg wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie (21) ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; (22) i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, (23) który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia. 

List do Efezjan 1,20b-23

List do Efezjan 1,20b-23
List do Efezjan 1,20b-23

Ks. Mirosław CzyżBezpośrednio po Wniebowstąpieniu Jezusa, jego uczniom ukazali się dwaj mężowie w białych szatach i zapytali: czemu stoicie, patrząc w niebo?

 

Przyczyna tego wpatrywania się jest jasna – oto po raz drugi w krótkim odstępie czasu pożegnali swojego Nauczyciela. Ale to drugie pożegnanie miało zasadniczo inny charakter. Za pierwszym razem, gdy patrzyli jak Jezus kona na krzyżu, ich serca opanowało zwątpienie i poczucie naiwności. Byli przekonani, że dali się daremnie zwieść. Poświęcili trzy lata swego życia na wspólną wędrówkę z Jezusem z Nazaretu. Uważali Go za Mesjasza, a On po prostu został zabity jak najzwyklejszy śmiertelnik. Zmarnowany czas i zawiedziona nadzieja. Na to pierwsze rozstanie uczniowie nie byli dostatecznie dobrze przygotowani. Przyniosło ono ze sobą rany i rozczarowanie.

 

Lecz drugie rozstanie ma zasadniczo inny charakter. Teraz apostołowie są po doświadczeniu zmartwychwstania. Wiedzą, że Jezus Chrystus nie odszedł jak zwykły człowiek, ale po trzech dniach został przez Boga wzbudzony z martwych. Cud zmartwychwstania jest dla nich mocnym i niepodważalnym dowodem, że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem i Synem Bożym. Jemu nawet śmierć nie jest w stanie przeszkodzić w realizowaniu zadania budowania Królestwa Bożego pośród ludzi.

 

***

 

Gdy odchodzi po raz drugi, tym razem do Ojca, pozostawia apostołów ze słowami pięknej obietnicy: a oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Stąd też trudno się dziwić uczniom, że patrzą w niebo za odchodzącym Jezusem. Mają świadomość, że to jest właściwy kierunek patrzenia człowieka wierzącego: nie na ziemię, gdzie przytłacza wiele problemów, gdzie człowiek staje się dla drugiego wilkiem; nie pod ziemię, którą symbolicznie utożsamiamy z królestwem ciemności. Stamtąd pochodzi książę zła, który zwodzi nas do złego. Apostołowie wiedzą, że od Wniebowstąpienia Chrystusa Pana należy patrzeć w niebo i stamtąd oczekiwać pomocy.

 

Skąd bierze się u nich ta pewność, że Jezus ich nie pozostawił samymi sobie? Skąd mają tę ufność, że będzie im pomagał? Na jakiej podstawie także my jako uczniowie Syna Bożego możemy trwać w wierze, że Pan jest z nami, by nas błogosławić?

 

Na pewno pomocne stają się ziemskie wydarzenia, o których czytamy w Ewangeliach. Nikt takich cudów nie czynił, jakie działy się poprzez Jezusa. Nikt nie wypowiadał słów z taką mocą, jak czynił to Syn Boży. Tym niemniej nie tylko ziemska aktywność Chrystusa umacnia chrześcijan w wierze.

 

Istotnym powodem szukania pomocy patrząc w niebo, pozostaje także Jego obecna działalność w Królestwie Ojca. Po pierwsze przygotowuje miejsca dla wierzących, by na wieki mogli przebywać wspólnie ze swoim Panem. Po drugie zaś – jak czytamy: Bóg posadził (Go) po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego. Apostoł Paweł przybliża nam w tych słowach, kim jest Wywyższony Chrystus. Poprzez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Bóg nadał mu pozycję Władcy, któremu wszystko zostało poddane.

 

Trzeba by zatem powiedzieć: całe szczęście, że Jezus odszedł do nieba, bo dzięki temu może być wszędzie obecny. Jest Bogiem, którego nie ogranicza czas ani przestrzeń. Towarzyszy każdemu z nas w wszędzie, dokądkolwiek idziemy. Możemy stale mieć z nim kontakt.

 

Gdyby pozostał na ziemi i przebywał w Izraelu, miałby prawdopodobnie wypełniony grafik i nawet, gdybyśmy tam pojechali, nie udałoby nam się z nim spotkać. Dzięki temu, że przebywa w niebie, pozostaje bliski każdemu z nas.

 

Gdy jednak wsłuchujemy się w słowa Pawła, to raczej dość trudno nam dostrzec i potwierdzić, że Syn Boży rzeczywiście nad wszystkim panuje. Za dużo zła dostrzegamy wokół nas i nieraz stawiamy pod znakiem zapytania moc Chrystusa. Wielu twierdzi, że to jest niedorzeczne sądzić, że Jezus panuje, skoro ziemią rządzą inni władcy. Właściwie jest to prawda. Na każdym kroku doznajemy uzurpacji władzy, niesprawiedliwości i wielu przykrych uczuć. Rządy ludzkie nie potrafią zapewnić szczęścia i bezpieczeństwa.

 

Dlatego właśnie człowiek wierzący może świadomie potwierdzić, że Jezus jest najwyższym władcą. On bowiem obiecał, że cierpienia i próby, z jakimi się zmagamy na tym świecie, nigdy nie będą ponad nasze siły.

 

Kolejnym, bardzo ważnym aspektem rządów Syna Bożego, jest fakt, iż On pozostaje Panem na wieki. Wielu było takich władców na świecie, którzy mianowali siebie bogami. Tak bardzo wpływali na ludzi, że potrafili im wmówić nawet swą nieśmiertelność. Gdzie są teraz wielcy tego świata? Juliusz Cezar, Napoleon, Hitler, Stalin? Gdzie są ci, którzy często powoływali się na Chrystusa, a w rzeczywistości sami chcieli się stawać „chrystusem” czyli zbawicielem dla swoich podwładnych? Odpowiedź jest prosta: wszyscy poumierali. Wszyscy zostali pokonani przez śmierć, która dotyka każdego człowieka. Wszyscy są jedynie bohaterami książek historycznych. Tylko zmartwychwstały Syn Boży prawdziwie żyje i troszczy się o swoje dzieci, które tworzą Jego Kościół.

 

I tu każdemu z nas Paweł przypomina: Chrystus jest Głową Kościoła, który jest ciałem jego. Kościół to taka organizacja, która ma dwojaki charakter: ludzki i duchowy. Gdyby Kościół mierzyć jedynie miarą firmy czy instytucji, na pewno nie ostałaby się. Zazwyczaj firma rozpoczyna swoją działalność, przechodzi okres świetności, wpada w kryzys i może się od tego kryzysu odbić lub całkowicie upaść.

 

Kościół Jezusa Chrystusa przechodzi wiele kryzysów na ziemi. Bywa szarpany z zewnątrz przez inne religie lub ateizm. Bywa też kopany od środka poprzez podziały wewnątrz chrześcijaństwa czy też „życzliwych” parafian. Wielcy teolodzy mówią, że największym zagrożeniem dla współczesnego Kościoła nie jest to, co zewnętrzne, ale to, co psuje go od wewnątrz: nieżyczliwi ludzie, brak wiernych, którzy prawdziwie żyją ze swoim Panem, bądź też afery, które księża sami wzbudzają.

 

Niemniej jednak, patrząc na zagadnienie Kościoła w szerokiej perspektywie, trzeba powiedzieć jasno, że będzie on istniał do końca świata. Tak zapowiedział Jezus, który jest Jego głową, a On nie łamie swoich słów. Dla mnie jest to bardzo pocieszające. Wiem bowiem, że choćby jak wielkie trudności przyszły na Kościół i też jak bardzo wielu ludzi odeszłoby od niego, zawsze pozostanie ta biblijna resztka, która stanie po stronie Jezusa Chrystusa.

 

Jeśli świadomie jesteś członkiem Kościoła Chrystusowego i swojej parafii, to wiesz, że Bóg każdemu wierzącemu wyznacza konkretne miejsce w swoim ciele. Każdy wierzący ma zadania do wykonania w zależności od tego, do czego został powołany. A Kościół wtedy pozostaje żywy, gdy poszczególne organy odpowiedzialnie podchodzą do spełniania swojej roli i gdy są posłuszne nakazom Głowy.

 

Wielkim przywilejem jest być wszczepionym w Ciało Chrystusa. Wiąże się to jednak z podporządkowaniem samemu Zbawicielowi, na co nie wszyscy się zgadzają. Wielu chciałoby być członkiem Ciała Chrystusowego, ale jednocześnie samemu pełnić rolę Głowy, która wszystkim rozporządza. Jednakże taka zależność nie jest możliwa. Albo Chrystus jest moim Panem, albo nie jestem godzien nazywać się jego uczniem. Albo patrzę w niebo, oczekując stamtąd pomocy, albo patrzę w siebie twierdząc, że sam sobie ze wszystkim doskonale poradzę.

 

***

 

W dzisiejsze święto – gdy uświadamiamy sobie doniosłość dzieła Chrystusa na ziemi wraz z ukrzyżowaniem i zmartwychwstaniem oraz gdy uświadamiamy sobie Jego pozycję i władzę, jaką sprawuje na wieki w swoim Królestwie – powinniśmy stanąć obok apostołów i patrzeć w niebo, bo tam przebywa nasz Pan, który panuje nad wszystkim, który troszczy się o nas każdego dnia i który obiecał zabrać wierzących do siebie.

 

Zakończę słowami, które otrzymałem swego czasu w sms-ie od znajomego: „Jednym z objawów działania Ducha Świętego w naszym życiu jest wzbudzanie tęsknoty za niebem i pewności tego, co Bóg dla nas w nim przygotował. Jak często myślisz o niebie? Jak wpływa to na twoje codzienne życie?”

 

Amen.

ks. Mirosław Czyż
  • W co wierzymy?

    Biblijną naukę Kościoła Ewangelicko-
    Augsburskiego streszczają 4 zasady.

    sola Scriptura - jedynie Pismo
    sola Gratia - jedynie Łaska
    sola Fide - jedynie Wiara
    solus Christus - jedynie Chrystus

    czytaj więcej
  • Galeria fotografii

    • Codziennik kobiet
      Codziennik kobiet
    • 140 lat kościoła i 500 lat Reformacji
      140 lat kościoła i 500 lat Reformacji
    • O Reformacji w Toruniu
      O Reformacji w Toruniu
    • Już od 1 lipca...
      Już od 1 lipca...
    • Nagroda Korfantego dla bp. Niemca
      Nagroda Korfantego dla bp. Niemca
    • Czytanie Reformatora Tom 2
      Czytanie Reformatora Tom 2
    • Krok dalej w poznawaniu Boga
      Krok dalej w poznawaniu Boga
    • Dni otwartych drzwi
      Dni otwartych drzwi
    • Nabożeństwo i koncert reformacyjny
      Nabożeństwo i koncert reformacyjny
    • Piątek na EDK
      Piątek na EDK
  • O naszym Kościele

  • Kalendarz wydarzeń

    «Czerwiec 2017»
    Nd Pn Wt Śr Cz Pt So
            01 02 03
    04 05 06 07 08 09 10
    11 12 13 14
    19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30